– Osyp był niewielki, mieści się w procencie ubytków naturalnych – powiedział Józef Zysk, prezes Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Olsztynie. Przyznaje, że z roku na rok jest coraz większy problem w utrzymaniu pasiek, ale na ten sezon nie podziela opinii o stratach. – Sam mam 50 rodzin pszczelich, dokonałem przeglądu, już po osypach jestem w stanie ocenić, że nie było ich dużo.   

Józef Zysk wyjaśnia, że w tej chwili wciąż trudno ocenić całą sytuację, nie we wszystkich pasiekach odbyły się obloty. Do związku nie dotarły też żadne niepokojące opinie pszczelarzy. - U nas jest ponad 1400 członków, rozmawiałem z wieloma z nich, generalnie pszczoły źle nie przezimowały. Mogły oczywiście wystąpić pojedyncze przypadki, gdzie dużo rodzin nie przezimowało – przyznał.

Jego zdaniem, największe problemy mogą mieć pasieki bardzo duże, kilkusetpniowe, ponieważ właściciel mniejszej liczby rodzin jest w stanie fizycznie więcej czasu poświęcić każdej rodzinie. – Tego nie jest wstanie zrobić pszczelarz, który ma kilkaset uli, jeden z naszych członków ma nawet i tysiąc rodzin. Ci faktycznie mogą mieć straty, bo nie mają czasu na drobiazgi. A ci mniejsi chuchają i dmuchają, leki stosują, sprawdzają osyp – wyjaśnił.

>>> Czytaj też: MRiRW: Powstanie zespół doradczy ds. pszczelarstwa

Nie zima, a dzięcioły 

- Jeszcze nie mamy danych o dużych stratach w pasiekach w wyniku zimowli – powiedział Tadeusz Dylon, prezes wojewódzkiego związku pszczelarskiego w Rzeszowie.  

Związek czeka jeszcze do końca marca na ankiety od pszczelarzy. - Na pewno bardzo dużo zniszczyły nam dzięcioły, porozbijały ule, wiele rodzin padło.

Na Podkarpaciu również przeważają opinie, że zima tym razem obeszła się z pszczołami łagodnie. – Z tego co do nas dociera, nie ma tragedii. Niektórzy twierdzą, że zima była lepsza niż pozostałe, oprócz tych nieszczęsnych dzięciołów. Pogoda wielkiego wpływu na zimowlę nie miała, może być jeszcze sprawa warrozy – dodał Tadeusz Dylon.

Podobnie w Lubelskiem. - Ile pszczelarzy tyle opinii – roześmiał się zapytany Piotr Różyński, prezes Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Lublinie. – Myślę, że zimowla była sprzyjająca, było trochę normalnej zimy. Trudno jeszcze w tej chwili ocenić, gdy pojawiają się cieplejsze dni, to pszczelarze dokonują wglądu do rodzin, ale na dziś tragedii nie ma.