Jeszcze niedawno ten rok zapowiadał się na wyjątkowo urodzajny. "Po bardzo łagodnej zimie wegetacja rozpoczęła się dwa-trzy tygodnie wcześniej. Wydawało się, że po niezłych zbiorach w ubiegłym roku w tym będzie co najmniej podobnie. Stało się jednak inaczej, a powodem była niesprzyjająca pogoda" - powiedział we wtorek prezes Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Rzeszowie Roman Bartoń.

W regionie pszczelarze najlepsze zbiory mieli na wiosnę. Zadecydowało o tym dobre kwitnienie m.in. wierzby iwy, rzepaku, mniszka lekarskiego, a przede wszystkim jabłoni i wiśni. "I na tym się praktycznie zakończyło" - dodał Bartoń.

"Potem były chłodne noce, w lecie przyszły gwałtowne burze i towarzyszące im wichury, wreszcie nastały wielodniowe upały. Wszystkie te zjawiska nie sprzyjały m.in. rozwojowi mszyc, dzięki którym powstaje miód spadziowy, znacznie osłabiły też kwitnienie np. lip, akacji, maliny" - wyjaśnił prezes.

Słabo zapowiadają się również zbiory miodów jesiennych; np. zbiory miodu z nawłoci stanowią ok. 25 proc. ubiegłorocznych. Podobnie jest z miodem wrzosowym, który kończy sezon w pszczelarstwie.

Niższe zbiory dotyczą głównie pasiek zlokalizowanych w lasach, a takie na Podkarpaciu stanowią ponad 1/3 wszystkich. W ubiegłym roku w niektórych z nich zebrano nawet 30 kg z jednego ula, a obecnie czasem tylko 2-3 kg.

W tym roku praktycznie nie było zbiorów miodu ze spadzi iglastej, a zwykle na Podkarpaciu taki miód wytwarza ok. 40 proc. pasiek. Pogoda nie sprzyjała rozwojowi mszyc, dzięki którym powstaje spadź.

"Lepszą sytuację mają natomiast pszczelarze, których pszczoły pozyskują miód z upraw rolnych i sadów. W powiecie lubaczowskim z jednego ula właściciele pasiek mogą zebrać nawet 14-20 kg" - dodał Bartoń.

Zaznaczył jednak, że niższe tegoroczne zbiory nie spowodują jego braku na rynku. "Miód zazwyczaj przechowuje się dwa-trzy lata. Zapasy z ubiegłych lat oraz miód z tegorocznych zbiorów zapewnią jego dostępność" - podkreślił.

Na Podkarpaciu ponad cztery tysiące pszczelarzy prowadzi 110 tys. rodzin pszczelich. W południowo-wschodniej Polsce na jeden kilometr kwadratowy przypada sześć rodzin pszczelich; przeciętna krajowa to cztery rodziny.

Podobał się artykuł? Podziel się!