- Liczba zgłoszeń przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów i inicjatorów. W związku z tym liczba miejsc na kursach oraz liczba godzin wykładów została podwojona - poinformowało Biuro Prasowe Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego.

Ostatecznie na kurs bacy z możliwością przystąpienia do egzaminu certyfikującego przyjęto 20 osób oraz 14 wolnych słuchaczy. Jak podają organizatorzy, przyjęci na doszkalanie bacowie musieli spełnić kilka warunków: minimum 5 lat pracy w zawodzie bacy, posiadać swoje stado owiec i kultywować tradycje pasterskie.

Na kurs czeladnika juhasa karty zgłoszenia przysłało w sumie 79 osób, ale komisja rekrutacyjna przesiała kandydatów przez gęste sito. Możliwość odbycia 160 godzin płatnego stażu zawodowego otrzymało jedynie 15 osób, a 19-tu przyszłych juhasów będzie mogło się szkolić bez możliwości odbycia płatnego stażu. 45 kandydatów komisja odrzuciła z powodu braku miejsc i wymogów formalnych.

Kurs na bacę i juhasa skierowany był do mieszkańców Małopolski, ale zainteresowani byli również pracownicy warszawskich biurowców. Organizatorzy zapewnili, że dla chętnych spoza Małopolski, którzy spełnili kryteria, będą poszukiwali innych programów i możliwości odbycia kursów i staży w najbliższej przyszłości.

Inicjatorem bezpłatnego kursu jest Komisja Rolnictwa Sejmiku Województwa Małopolskiego. A organizuje go Małopolski Ośrodek Dokształcania i Doskonalenia Zawodowego z Małopolskiej Szkoły Gościnności w Myślenicach.

Kurs na czeladnika juhasa będzie obejmował 42 godziny teorii i 160 godzin zajęć praktycznych, które odbędą się na bacówce w sezonie wypasów. Kurs juhaski ma nie tylko przeszkolić kandydata do pracy z owcami, ale przygotować do roli bacy.

Kurs bacowski jest z kolei skierowany do już doświadczonych baców, chcących potwierdzić swoje umiejętności certyfikatem. Będzie obejmował 12 godzin zajęć teoretycznych oraz 6 godzin praktyki i zakończy się egzaminem.

Całkowity koszt organizacji kursu oraz egzaminu pokryje Województwo Małopolskie. Pomysł organizacji kursów zrodził się z potrzeby wsparcia ginących zawodów, promocji pasterstwa i związanych z nim tradycji oraz dbałości o górskie obszary Małopolski.

Podobał się artykuł? Podziel się!