PRZEGLĄD PRASY: Jest bardzo smaczne, kruche i nie zawiera cholesterolu - twierdzi Sławomir Orlicki. Jeśli plany hodowców żubroni spod Poznania się powiodą, mięso tych zwierząt zagości na naszych stołach, rywalizując z innymi przysmakami, jak choćby ze strusiem.

Mięsem żubronia zainteresowani są zagraniczni (Niemcy, Grecy, mieszkańcy byłej Jugosławi), ale i rodzimi restauratorzy (np. szefowie krakowskiego "Wierzynka").

Na łąkach gospodarstwa pasą się już pierwsze dwa żubronie, trzy żubry i kilkanaście krów. Jest też wieloletni plan rozwoju hodowli. Prowadzi ją spółka pracownicza na terenie byłego PGR-u. Jej prezes twierdzi, że ta hodowla jest tania. Żubronie nie potrzebują obór ani wiat. Nie trzeba ich karmić, wystarczy je wypuścić na łąki i nieużytki. Nawet zimą, jak żubry potrafią sobie wykopać pożywienie spod śniegu.

Specjalista ds. hodowli bydła w gospodarstwie rolnym Karolew przekonuje, że wyhodowanie żubronia do takiej samej wagi co byka kosztuje 30 proc. mniej. A z jednego półtorarocznego osobnika, ważącego 600 kg, można uzyskać 300 kg mięsa. Zaś kilogram tego mięsa będzie kosztował 10 razy więcej niż wołowina: przychód więc z jednego żubronia może wynieść ok. 60 tys. zł. (...)

Źródło: Dziennik Zachodni

Podobał się artykuł? Podziel się!