- Pszczoły to jeden z najbardziej zapracowanych gatunków zwierząt. To zapylacze wszystkiego, co lubimy jeść i co żyje. Ich masowe ginięcie staje się coraz poważniejszym problemem - powiedział szwajcarski reżyser filmu Markus Imhoof. - Mało kto wie, że jedna trzecia tego, co jemy powstała dzięki pracy pszczół - dodał twórca, którego film można oglądać w polskich kinach od piątku.


"Więcej niż miód" to 90-minutowy obraz życia pszczół, przedstawicielek różnych odmian, w tym także agresywnych pszczół-zabójców. Pokazuje za pomocą miniaturowych kamer ich zachowanie w gniazdach i ulach, a także poza nimi, gdzie zbierają nektar kwiatowy. Widzowie poznają także pszczelarzy, naukowców i rolników, którzy próbują odkryć tajemnicę ich masowej śmierci. Dokument podkreśla, że pszczoły to niezwykle istotne ogniwo ziemskiego ekosystemu i bardzo ważny czynnik plonotwórczy. W filmie przedstawiona jest ponura wizja, w której owocowe drzewa zamiast pszczół zapylają ręcznie ludzie.

Reżyser filmu opowiada, że interesował się życiem pszczół od dzieciństwa. - Mój dziadek był pszczelarzem. Miał fabrykę i duży ogród z drzewami owocowymi. Nawet kiedy był już stary, nadal mieszkał w domu i miał pszczoły. Tam było jak w raju - wspomina Imhoof. Dodaje, że pszczoły fascynują go nie tylko pracowitością, ale również inteligencją i umiejętnością wzajemnej współpracy. Pszczoły potrafią np. informować się nawzajem poprzez skomplikowany "taniec", gdzie mogą zbierać nektar lub gdzie najlepiej założyć gniazdo.

Praca nad filmem trwała pięć lat, a zdjęcia kręcono przez dwa lata przy użyciu specjalistycznego sprzętu: miniaturowych kamer, małego helikoptera z podwieszoną kamerą, która potrafi zarejestrować najdrobniejszy ruch owadów. Film Imhoofa, którego budżet wyniósł dwa miliony euro, przypomina w swej stylistyce słynny "Mikrokosmos" Claude'a Nuridsany'ego i Marie Perennou z 1996 r. - poetycki film przyrodniczy o życiu owadów.

- Każda scena pokazana musiała być z punktu widzenia nie tylko ludzi, lecz również pszczół. Chciałem, żeby to pszczoły były głównym bohaterem tego filmu. Dlatego tak ważne były zbliżenia. Pszczoły miały być piękne. Zależało mi, aby widzowie nie bali się pszczół, ale się z nimi identyfikowali - powiedział reżyser.