Lochy z prosiętami można utrzymywać zarówno alkierzowo, jak i w systemie otwartym. W pierwszym z systemów mogą być zastosowane kojce jarzmowe i indywidualne z pełną możliwością ruchu. W systemie półotwartym z oczywistych względów stosuje się tylko to drugie rozwiązanie. W systemie otwartym, zwanym niekiedy pastwiskowym, choć z żywieniem na pastwisku nie ma on wiele wspólnego, lochy i prosięta przebywają w budkach ustawionych na terenie wydzielonym przez elektrycznego pastucha. Można tu utrzymywać zarówno grupy, ale z indywidualnymi budkami, jak i pojedyncze lochy z miotem.

Od wielu lat przeważa kilka sprawdzonych rozwiązań utrzymania loch karmiących i prosiąt. Dopiero w ostatnim czasie wyraźnie zwiększa się zainteresowanie nowymi propozycjami, zakładającymi grupowe utrzymanie loch karmiących. Widoczna staje się również tendencja do stwarzania lochom większej swobody ruchu. Wiąże się to bezpośrednio z wynikami badań, wskazującymi na znaczny wpływ rozplanowania wyposażenia kojca i jego konstrukcji na wyniki produkcyjne, w tym strat prosiąt spowodowanych przygnieceniami. Mimo tych tendencji przeszło 92 proc. loch karmiących utrzymywanych jest w krajach Unii Europejskiej nadal indywidualnie. Okres porodu i odchowu prosiąt pozostaje obok okresu krycia jedynym etapem technologicznym, w którym przepisy UE dopuszczają ograniczenie swobody poruszania się loch (brak możliwości obracania się zwierząt).

Kojce jarzmowe

Kojce jarzmowe wprowadzono w USA na przełomie lat 40. jako rozwiązanie przeciwdziałające znacznej liczbie przygnieceń prosiąt. U podstaw legło przekonanie, że wszystkiemu winna jest zbyt duża swoboda ruchu macior. Początkowo lochy utrzymywano w ten sposób tylko do trzech dni po oproszeniu. Ale konieczność zakupu nowego wyposażenia oraz dodatkowe nakłady robocizny sprawiły, że taki sposób utrzymania loch z prosiętami przedłużono na cały okres porodu i odchowu. Locha zamknięta w klatce o wymiarach 180 x 70 cm praktycznie pozbawiona jest możliwości poruszania się. Może położyć się, wstać, zrobić krok do przodu lub do tyłu. Nie ulega wątpliwości, że – w odniesieniu do zwierząt – jest to najgorszy sposób ich utrzymania, ogranicza on jednak straty prosiąt i przede wszystkim do minimum nakłady robocizny.