Chore kury padły w małym, przydomowym gospodarstwie. Podejrzenie wirusa H5N1 w tym chowie potwierdziły badania przeprowadzone w Państwowym Instytucie Weterynarii w Puławach.

Jak poinformowała Inspekcja Weterynaryjna, w gospodarstwie w miejscowości Głodówko utrzymywanych było 8 kur, z których 5 padło - pobrano z nich próbki do badań. Pozostałe ptaki zostały uśpione.

"Jest za wcześnie, by mówić o tym, czy zapadnie decyzja o uśmiercaniu drobiu w tej wsi, na razie nasze działania skupiają się na tym, by zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa" - zaznaczył Wojtaszek.

Trwa wyznaczanie stref zapowietrzonej (3-kilometry) i ochronnej (10-kilometrów). Na drogach dojazdowych do Głodówka rozkładane są maty dezynfekujące.

Jak podała Inspekcja Weterynaryjna, obszar zagrożony (10 km) w części pokrywa się z obszarem wyznaczonym w związku z wystąpieniem wcześniejszego ogniska choroby w miejscowości Łępno. W ubiegłym tygodniu stwierdzono tam ptasią grypę u dzikich ptaków w przytulisku przy leśniczówce Taftowo pod Ornetą.

Zdaniem służb weterynaryjnych wirus mógł przedostać się do gospodarstwa w Głodówku za pośrednictwem dzikich ptaków lub człowieka. W opinii Wojtaszka, jest to pierwotne ognisko choroby.

Ptasia grypa w Głodówku jest siódmym przypadkiem tej choroby w Polsce. Trzy ogniska wykryto na początku grudnia na fermach indyczych w Uniejewie i Myśliborzycach k. Płocka. Kolejne stwierdzono tydzień później w Karniszynie, gdzie na fermie było ok. 120 tys. kur niosek.

W ubiegły poniedziałek wykryto ognisko ptasiej grypy na fermie brojlerów w miejscowości Sadłowo w gminie Bieżuń (Mazowieckie).

Źródło: PAP