Jak poinformował we wtorek wieczorem podczas konferencji prasowej w Olsztynie, Wojewódzki Lekarz Weterynarii Ludwik Bartoszewicz, bocian i dwa myszołowy, które padły z powodu ptasiej grypy, przebywały w ośrodku rehabilitacji ptaków przy leśniczówce Taftowo. Obecność wirusa H5N1 potwierdziły badania przeprowadzone w Państwowym Instytucie Weterynarii w Puławach.

W ośrodku zostało jeszcze kilka innych dzikich ptaków m.in. dwa żurawie, bocian biały i łabędź niemy. Ponieważ gatunki te objęte są ścisłą ochroną, w środę Wojewódzka Konserwator Przyrody Maria Mellin ma rozmawiać z ministrem środowiska o dalszym postępowaniu.

Konserwator Przyrody ma wystąpić do ministra z wnioskiem o zgodę na uśpienie chronionych ptaków. Pozwolenie takie nie jest natomiast potrzebne w przypadku pozostałych w ośrodku ptaków łownych - bażantów czy gęsi.

"Wirus ptasiej grypy jest charakterystyczny dla ptactwa dzikiego. Dzikie ptaki wodne mogą być odporne na niego, wrażliwe są natomiast drapieżniki" - ocenił dr Bartoszewicz.

Mellin poinformowała też, że rezerwaty i siedliska ptactwa dzikiego na Warmii i Mazurach będą obecnie monitorowane. Podkreśliła, nie ma powodów do paniki ponieważ zakończyły się wędrówki dzikich ptaków.

Zapowiedziała też, że na 14 grudnia zaplanowano spotkanie z pracownikami ośrodków rehabilitacyjnych dla dzikich ptaków przy leśniczówkach. Wówczas omówione zostaną sposoby postępowania w przypadku zaistnienia sytuacji nadzwyczajnej.

W ośrodku rehabilitacji w Taftowie oprócz ptaków znajdują się jeszcze inne zwierzęta; według specjalistów dla nich wirus ptasiej grypy nie jest groźny.

Ptaki do ośrodka w Taftowie trafiły w tym roku, są umieszczone w dwóch zamkniętych wolierach. Jak powiedział dr Bartoszewicz, padłe w piątek i w niedzielę ptaki nie posiadały zmian charakterystycznych dla ptasiej grypy, wątpliwości wzbudziło natomiast to, że aż trzy sztuki padły w tak krótkim czasie.

Dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olsztynie Janusz Dzisko poinformował zaś, że obecnie trwa ustalanie osób, które miały kontakt z ptakami.

Wokół ogniska choroby wyznaczono 3-km strefę zapowietrzoną oraz 10-km strefę zagrożenia. W obrębie strefy zagrożenia znajduje się kilka ferm drobiu, na których jest ok. 45 tys. ptaków. Najbliższa hodowla znajduje się 700 m od miejsca gdzie padły dzikie ptaki.

Przypadek ptasiej grypy na Warmii i Mazurach to już piąte ognisko tej choroby w Polsce. Stwierdzone do tej pory cztery ogniska ptasiej grypy dotknęły ptactwo hodowlane i dotychczas nie wykraczały poza województwo mazowieckie.

Na początku grudnia wirusa H5N1 wykryto na fermach indyczych w Myśliborzycach i Uniejewie w gminie Brudzeń Duży pod Płockiem. Ptasia grypa pojawiła się również na fermie kur w Karniszynie oraz w Sadłowie - obie miejscowości na terenie gminy Bieżuń. Drób z ferm, w których wykryto wirusa H5N1 jest usypiany i utylizowany.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!