Dzięki systematycznym szczepieniom liczba przypadków wścieklizny wśród dzikich zwierząt maleje. Jeszcze trzy lata temu w Małopolsce odnotowano ponad 100 przypadków, głównie w południowo-wschodniej części regionu. "W bieżącym roku mamy ich około 20" - powiedział zastępca wojewódzkiego lekarza weterynarii w Krakowie Grzegorz Kawiecki. Na Śląsku w ubiegłym roku odnotowano jeden przypadek choroby u psa. W tym roku jej nie stwierdzono.

Szczepionki, które zostaną zrzucone, to przynęta z umieszczoną wewnątrz kapsułką zawierającą wirus szczepionkowy. Całość wygląda jak małe, brunatno-zielonkawe kostki o zapachu mocno zepsutej ryby. Lisy wyczuwają je z odległości 800 metrów. Lekarze weterynarii apelują, by nie podnosić ich z ziemi, gdyż stają się praktycznie bezużyteczne. Lisy, wyczuwając ludzki zapach, nie zjedzą szczepionki.

Na jeden km kw. zrzuconych zostanie średnio 30 dawek.

Po zakończeniu akcji przez dwa tygodnie nie wolno wyprowadzać na tereny niezabudowane zwierząt domowych. Sama przynęta na zewnątrz kostki nie jest niebezpieczna dla człowieka. Natomiast w przypadku kontaktu z płynną zawartością szczepionki należy niezwłocznie skontaktować się z najbliższym lekarzem. Trzeba też natychmiast umyć mydłem pod bieżącą wodą ręce oraz inne części ciała, które zetknęły się z płynną szczepionką.

Wszelkich dodatkowych informacji w sprawie szczepień udzielają pracownicy Śląskiego oraz Małopolskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Krakowie i podległe im stacje powiatowe.

Akcje szczepienia prowadzone są dwukrotnie w ciągu roku: wiosną i jesienią.

Podobał się artykuł? Podziel się!