Pionierami systemu oceny lokomocji krowy są Amerykanie. Od lat stosowana jest z powodzeniem  w wielu krajach. Pozwala na szybkie wychwycenie rozwijającej się kulawizny, która u krów mlecznych negatywnie wpływa na reprodukcję, pobranie suchej masy, wydajność mleczną, czy kondycję. Powoduje znaczny wzrost kosztów weterynaryjnych oraz zwiększenie brakowania.

Pięciostopniowa ocena lokomocji opiera się na obserwacji krowy w pozycji stojącej oraz w ruchu, na twardym podłożu, zwracając szczególną uwagę na linię grzbietu.

Stopień 1: postawa normalna – w pozycji stojącej i podczas chodu linia grzbietu jest prosta, nogi i racice prawidłowo ustawione.

Stopień 2: lekka kulawizna – w pozycji stojącej linia grzbietu prosta, podczas chodu lekko łukowata; podkliniczna forma kulawizny.

Stopień 3: : umiarkowana kulawizna - stoi i porusza się z łukowato wygiętym grzbietem, stawia krótkie kroki jedną lub kilkoma nogami; podkliniczna forma kulawizny.

Stopień 4: kulawizna – łukowato wygięty grzbiet w pozycji stojącej i podczas chodu, krowa utyka na jedną lub więcej kończyn, widoczna kulawizna; kliniczna postać kulawizny racic.

Stopień 5: ostra kulawizna - grzbiet mocno wygięty, krowa nie chce stawiać i obciążać przynajmniej jednej kończyny, może mieć trudności w podnoszeniu się z pozycji leżącej lub w ogóle nie chce wstawać; kliniczna postać kulawizny.

Aby uniknąć kulawizny u krów mlecznych, prawidłowa korekcja racic musi być wykonywana 2 razy do roku, a w przypadku krów u których stwierdzono 2 – 3 stopień kulawizny należy wykonać dodatkową korekcję.

Stopień czwarty wiąże się ze spadkiem wydajności o 17 proc., a piąty o 36 proc. U krów, u których stwierdzono stopień drugi i wyżej, stwierdza się znaczne problemy w zacieleniu. Prawie 8,5 razu wzrasta również prawdopodobieństwo, że krowy takie będą musiały być wybrakowane ze stada.

Jak tłumaczy profesor Jan Miciński z Katedry Hodowli Bydła i Oceny Mleka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, każda metoda która pozwoli wychwycić problem kulawizny, jest przydatna.

Czasami nie potrzeba stosować żadnych specjalnych metod. Ważna jest natomiast ciągła obserwacja krów, na przykład jak idą do doju. Od razu widać, u których występuje problem – tłumaczy Miciński. – Niezbędna jest również współpraca oraz konsultacja z lekarzem weterynarii, gdyż kulawizny mogą być wywołane wieloma czynnikami, zarówno organizacyjnymi, lub też, na przykład, zaburzeniami metabolicznymi – mówi prof. Miciński i dodaje, że obecnie główną przyczyną brakowania krów nie jest wydajność mleczna, natomiast coraz częściej spowodowane jest to właśnie kulawiznami. Podobał się artykuł? Podziel się!