Rok się powoli kończy, a w głównym inspektoracie weterynarii trwają prace nad podsumowaniem tegorocznej akcji zwalczania choroby Aujeszkiego. Ze wstępnych danych wynika, że 9 województw zostanie 31 grudnia zgłoszonych do Komisji Europejskiej jako obszary wolne od tej jednostki chorobowej, gdzie prowadzi się jej monitoring. Na pewno takim województwem będzie lubuskie, w którym walka z chorobą Aujeszkiego się zaczęła. - Nie oznacza to jeszcze tzw. urzędowej wolności od tej choroby, ale znajdziemy się już w elitarnym klubie państw, które ją monitorują – tłumaczy Janusz Związek, Główny Lekarz Weterynarii.

Co dalej z Aujeszkim? Status kraju, który monitoruje tę chorobę będzie oznaczał, że Inspekcja Weterynaryjna zmniejszy ilość i intensywność badań wykonywanych na zwierzętach. Tak było na przykład w przypadku brucelozy bydła, gdy Komisja Europejska przyznała nam status kraju wolnego od tej choroby. W efekcie zamiast obowiązkowego kontrolowania 30 proc. stad, będziemy sprawdzać tylko 1/5. W tej sprawie trwają obecnie prace nad zmianą odpowiednich rozporządzeń ministra rolnictwa.

W przyszłym roku kolejne województwa będą zgłaszane do Komisji Europejskiej jako te, które monitorują chorobę Aujeszkiego. Zdaniem Janusza Związka, pieniędzy powinno wystarczyć jeżeli nie wydarzy nic nadzwyczajnego. - To jest takie trochę wróżenie z fusów. Nikt kto zajmował się chorobami zakaźnymi zwierząt, nie jest w stanie przewidzieć, co się stanie. To jest biologia. Gdy ostatnio wybuchał ptasia grypa tych środków zabrakło, gdyż nagle trzeba było wydać 20 milionów złotych- podsumowuje szef Inspekcji Weterynaryjnej.

Źródło: farmer.pl