- Jeśli chodzi o afrykański pomór świń to Polska podejmie temat współpracy na poziomie Unii Europejskiej. Trzoda z pomorem świń jest już 160 kilometrów od polskiej granicy, a główne zagrożenie idzie ze strony dzików, które nie znają granic - mówi minister rolnictwa Stanisław Kalemba.

Przypadki zakaźnej choroby trzody chlewnej zanotowano wcześniej na Białorusi i w Rosji.

W Polsce pomoru jeszcze nie zaobserwowano, ale lekarze apelują o ostrożność, a służby weterynaryjne prowadzą działania, które mają zminimalizować ryzyko przedostania się do Polski tej groźnej choroby.

Badane są padłe dziki i świnie, prowadzona jest akcja informacyjna, a na granicach odbywa się sprawdzanie tirów powracających do Polski z Rosji i Białorusi, gdzie przewoziły zwierzęta, czy samochody te są odpowiednio wyczyszczone także wewnątrz. Odbywa się również dezynfekcja pojazdów.

Polscy celnicy kontrolują również bagaż podróżnych, wjeżdżających do naszego kraju z Białorusi, czy nie ma w nim produktów żywnościowych pochodzenia zwierzęcego. Ich przywożenie do Polski jest obecnie zabronione.

W 2011 r. chorobę wykryto w Rosji, w 2012 roku na Ukrainie, a w czerwcu tego roku białoruskie służby weterynaryjne poinformowały o wystąpieniu ASF na tamtym terenie.

Afrykański pomór świń (ASF) nie jest groźny dla ludzi, ale jest śmiertelny m.in dla świń, ponieważ nie ma szczepionki na tę chorobę, a śmiertelność wśród zwierząt wynosi prawie 100 procent. W przypadku wystąpienia ASF wprowadzana jest kwarantanna, co uniemożliwia handel zwierzętami i naraża producentów na potężne straty.