PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Myśliwy w minizoo

Myśliwy w minizoo Fot. Shutterstock

Lekarze PIW zjawili się w gospodarstwie agroturystycznym pod Hajnówką wraz z myśliwym, który zastrzelił trzymane w zagrodzie świnie i świniodziki. Właściciel zwierząt zgodził się na likwidację stada, ale sposób, w jaki wykonano to zadanie, budzi nie tylko jego wątpliwości i zastrzeżenia…



Zdarzenie miało miejsce 18 czerwca br. w gospodarstwie agroturystycznym Ranczo Kupała w Orzeszkowie, które od 20 lat prowadzi Zenobiusz Golonko.

- Najpierw przyjechał myśliwy, który oznajmił mi, że przybył wykonać wyrok śmierci. Potem dotarli lekarze weterynarii - relacjonuje właściciel. - Poszli do zagrody dla zwierząt i myśliwy zaczął strzelać. Żadnej sztuki nie udało mu się zabić jednym strzałem, nawet knurka Jurka, który był oswojony i sam przybiegał na widok ludzi. Świnie miotały się jak oszalałe i konały w męczarniach.

Knurek Jurek miał 8 lat i był świnią rasy złotnickiej pstrej. Oprócz niego myśliwy odstrzelił jeszcze lochę dzika i trzy świniodziki.

- Nie jestem rolnikiem, ale przedsiębiorcą. Ranczo traktuję jako hobby i nie byłem do końca świadom obostrzeń wprowadzonych w związku z epidemią ASF - przyznaje Zenobiusz Golonko. - W końcu maja dowiedziałem się, że moje zwierzaki muszą zostać zlikwidowane z powodu ASF. Chciałem je zbadać i zamknąć w chlewiku. Pod naciskiem weterynarii mój pełnomocnik podpisał jednak zgodę, ale na uśpienie świń, a nie taką egzekucję. To był jakiś koszmar. Urządzili strzelaninę kilkanaście metrów od sąsiedniej posesji, gdzie są dzieci, i kilkadziesiąt metrów od ruchliwej drogi. Nie przyjechała nawet policja, by ostrzec sąsiadów i zabezpieczyć teren.

UTYLIZACJA NA RATY?

Dla rolników nakaz likwidacji takiego stada na wolnym wybiegu i w niedalekim sąsiedztwie niebieskiej strefy ASF z pewnością nie jest zaskoczeniem i wielu przyklaśnie decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii w Hajnówce. Wątpliwości budzić może jednak sposób przeprowadzenia tej akcji…

- Po wszystkim okazało się, że zabitych zwierząt nie zabiorą i zostawili martwe sztuki na podwórzu - opowiada Zenobiusz Golonko. - Wieczorem przyjechał z Siedlec samochód, ale kierowca był sam i nie miał szans, by zabrać choćby kilkusetkilogramowego knura. Na drugi dzień podjechała ciężarówka z firmy utylizacyjnej, ale była załadowana padliną. Zmieścił się tylko knur i locha. Dopiero po 80 godzinach zabrano do utylizacji ostatnie z ubitych zwierząt.

Oburzony właściciel hodowli nagrywał działania służb i zamieścił filmy na swojej stronie internetowej. Niektórzy z tych, którzy je obejrzeli, zwrócili mu uwagę na nieprawidłowości, których dopuścili się przedstawiciele zaangażowanych służb.

- Zwłoki zastrzelonych zwierząt leżały niezabezpieczone, rozkładając się na posesji. Gdy je zabrali, zostały na ziemi krwawe plamy. Samochód z firmy utylizacyjnej bez zachowania żadnych środków ostrożności wjechał do mojego gospodarstwa. W dodatku po załadunku padłych świń myli ciężarówkę na mojej posesji - wylicza Zenobiusz Golonko.

- Na moim ranczo ASF nie było, ale po tej popisowej akcji to już na pewno mi tego wirusa przywleczono - uważa nasz rozmówca.

- Na zdjęciach i nagraniach widać np., jak ubrani w przepisowe kombinezony ludzie wynoszą martwą świnię na drabinie użytej jako nosze. Tyle że potem ciągną tę drabinę po ziemi za bramę posesji. Nie wszyscy uczestnicy działań ubrani byli w kompletną przepisową odzież ochronną. Niezgodnie z przepisami bioasekuracji postępowali też przy wchodzeniu i wychodzeniu z terenu gospodarstwa. Policjanci, nie wiedzieć czemu, wkroczyli do akcji tylko… z maseczkami do ochrony dróg oddechowych na twarzach.

BEZ WSPÓŁPRACY

Zwróciliśmy się do Powiatowego Lekarza Weterynarii Jana Dynkowskiego, który odpowiada za likwidację świń na Ranczo Kupały, o komentarz w tej sprawie i udzielenie wyjaśnień.

- Nie doszłoby do tej sytuacji, gdyby właściciel zwierząt nie łamał prawa i zastosował się do obowiązujących przepisów. Musieliśmy podjąć takie kroki, by zlikwidować zagrożenie, jakie stwarzała ta hodowla - twierdzi Jan Dynkowski. - Zlikwidowane stado było utrzymywane na wolnym wybiegu, w odległości zaledwie kilkunastu kilometrów od dużych ognisk choroby, a od niedawna 200 m od granicy zagrożonej strefy. Właściciel nie chciał współpracować z inspekcją, nie zjawiał się na spotkaniach, utrudniał pracę lekarzom, nie wypełniał zobowiązań. Oficjalnie prosił o ubicie zwierząt i deklarował pokrycie kosztów utylizacji, by za chwilę publicznie deprecjonować na swojej stronie internetowej działania służb i apelować o pomoc w ocaleniu swoich zwierząt.

- Drastyczne decyzje i środki były konieczne, ale wbrew temu, co opowiada pan Zenobiusz Golonko, nasze działania były zgodne z obowiązującym prawem i przepisami - zaznacza lekarz powiatowy. - Wobec właściciela stada wszczęte zaś zostało postępowanie i to prawdopodobnie główny powód, dla którego pan Golonko rozpowszechnia teraz nieprawdziwe informacje o działaniach służb. Poza tym odnoszę wrażenie, że wykorzystuje on sytuację do darmowej reklamy swojego gospodarstwa lub własnej osoby - dodaje Jan Dynkowski.

WEDŁUG INSPEKCJI

Z przesłanych wyjaśnień wynika, że decyzja o likwidacji stada zapadła po przeprowadzonej w gospodarstwie kontroli. Okazało się wówczas, że hodowla na Ranczo Kupała była nielegalna - żadne ze zwierząt nie zostało przez właściciela zarejestrowane i nie miało kolczyka. Właściciel nie potrafił również udokumentować pochodzenia utrzymywanych zwierząt.

Poza tym nie stwierdzono, by gospodarz podjął jakiekolwiek kroki w celu bioasekuracji hodowli - świnie utrzymywano na wolnym wybiegu, nie było wymaganego przepisami podwójnego ogrodzenia czy choćby maty dezynfekcyjnej. Do zagrody dla świń otwarty dostęp miały wszelkie osoby postronne, na przykład turyści. "Świniodziki nie wykazywały objawów chorobowych, ale ze względu na uchybienia wykazane w czasie kontroli podlegały zgodnie z przepisami prawa zabiciu" - czytamy w nadesłanym oświadczeniu.

Jak zauważa szef PIW w Hajnówce, to właściciel wg decyzji powinien wykonać nakaz zabicia i utylizacji zwierząt. Wskazana firma zajmująca się usypianiem zwierząt stwierdziła jednak, że nie jest w stanie zlikwidować tych zwierząt za pomocą broni Palmera ze względu na zbyt dużą powierzchnię zagród. W opinii fachowców byłoby to wskazane i wykonalne w warunkach odłowni dla dzików, gdy zwierzęta są skupione na kilku czy kilkunastu metrach. Na dużym wybiegu świnie po pierwsze stawałyby w obronie swoich pobratymców, stwarzając zagrożenie dla ludzi. Po drugie, wyrywałyby sobie nawzajem i rozgryzały strzykawki ze środkiem usypiającym. Operacja taka byłaby więc czasochłonna i zbyt kosztowna. Według relacji Jana Dynkowskiego właściciel gospodarstwa po tej odmowie zaniechał na 22 dni szukania sposobu likwidacji świń. Dlatego inspekcja zdecydowała o zleceniu odstrzału myśliwemu. Powiatowy Lekarz Weterynarii obala również twierdzenia, że martwe zwierzęta odebrano do utylizacji dopiero po 80 godzinach. Według niego nastąpiło to w ciągu nieco ponad 48 godzin ze względu na kłopoty techniczne i organizacyjne.

 

Artykuł ukazał się w sierpniowym wydaniu miesięcznika "Farmer" Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (32)

  • Myśliwy 2018-09-08 18:01:14
    Do Rro i pozostałych uczestników forum.
    Sprawdziłem przepisy i "odświeżyłem" mój stan wiedzy na ten temat. Ze wstydem przyznaję że nie miałem racji. To tak jak z kierowcą - musi uaktualniać swoją wiedzę. Przepraszam forumowiczów i Rro za mimowolne wprowadzenie w błąd. Nie wynikało to ze złośliwości ani złych zamiarów. Wynikało z "niedoczytania" celem poznania wszystkich przepisów.
    • RRo 2018-09-08 20:11:35
      Do kolega Myśliwy. Bardzo dziękuję za ten wpis.
      Nie jest łatwo przyznać się do błędu, a wpis Kolegi potwierdza odwagę cywilną i wolę dochodzenia prawdy. WIELKI SZACUNEK. Darz Bór.

      Dam Koledze i forumowiczom jeszcze jeden przykład nowego przepisu, od lipca 2017 roku, który wydaje się logicznie niemożliwy, a jednak istnieje i co najgorsze, może spowodować odebranie pozwolenia na broń. W związku z ASF minister dopuścił do wykonywania polowań na dziki w nocy celowniki termowizyjne i noktowizyjne, w strefie ASF. „Regulamin polowań”, Rozdział 2, warunki wykonywania polowania, § 4. punkt 1a. „do wykonywania polowania w nocy na dziki dopuszcza się używanie noktowizyjnych i termowizyjnych urządzeń optycznych”. Celowniki termowizyjne działają DOKŁADNIE TAK SAMO w nocy, jak i w dzień. Ale jeżeli myśliwy o świcie strzeli dzika z broni z celownikiem termowizyjnym, popełni przestępstwo i wykroczenie łowieckie. Karalne. Tak samo, gdyby strzelił sarnę w dzień z celownikiem termowizyjnym. Czyli na godzinę przed wschodem słońca musi zmienić celownik termowizyjny na zwykłą lunetę, lub zakończyć polowanie. W dzień celowników termowizyjnych używać nie wolno. Tak zadecydował rząd.
  • Myśliwy 2018-09-06 16:53:58
    Do Rro.
    Przeczytałem wszystkie twoje wpisy. Niewątpliwie znasz przepisy. Tylko weź pod uwagę że "odstrzał sanitarny" dotyczy zwierzyny łownej w łowisku. Zdarzyło mi się wykonać takowy wiele lat wstecz. Był to chory, utykający rogacz. I to przewiduje teraz jak i wcześniejsza Ustawa. Zabijanie nawet chorych świń czy świniodzików w hodowli, chlewni, chłopskiej zagrodzie nie mieści się w pojęciu łowieckiego odstrzału sanitarnego. Nigdzie nie znajdziesz w prawie takiego stwierdzenia.
    • RRo 2018-09-08 12:17:17
      Aż przykro czytać, jak się nie znasz na AKTUALNYCH – (od 1995 roku) przepisach. I najgorsze, że z powodu „wieku i urzędu” wmawiasz to czytelnikom, a oni wierzą w te bzdury. To, co 25 lat temu nazywało się „łowiecki odstrzał sanitarny” od 20 lat już nie istnieje. Jak zobaczysz w maju jelenia byka z odgryzionymi tylnymi badylami przez wilki, to masz moralny obowiązek dostrzelić go, ale z Art. 33.3 „Ustawy o ochronie zwierząt”, i to jest odstrzał „humanitarny”. Ustawa „prawo łowieckie” tego nie przewiduje. Ty widzisz zwierzynę tylko przez pryzmat twojego łowiska, a Parki Narodowe oraz cmentarze, na których też się uśmierca dziki, łowiskiem nie są. W Parkach Narodowych też jest odstrzał, ale redukcyjny i sanitarny.

      Szanowni forumowicze, ustawa „prawo łowieckie” określa tylko i wyłącznie zasady odstrzału ZDROWEJ zwierzyny, i tylko w ramach Rocznego Planu Łowieckiego, oraz obowiązek dostrzelenia postrzałków, zranionych w trakcie polowania, i tylko na terenach obwodów łowieckich.

      Każde inne uśmiercenie zarówno zwierząt łownych (dzik) jak i tych stwarzających zagrożenie dla ludzi (niedźwiedź, wilk, tygrys który uciekł z Zoo) odbywa się tylko na podstawie „Ustawa o ochronie zwierząt” z 1997 roku oraz „Ustawa o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt” z roku 2004. I wspomnienia sprzed 25 lat tego nie zmienią.

      Istnieje taka instytucja jak „Łowczy Lasów Miejskich” którzy prowadzą odstrzał zdrowych dzików na terenie np. Warszawy. W 2016 roku na terenie Miasta Stołecznego Warszawy zastrzelono 80 dzików.
  • Yugo 2018-09-03 22:48:56
    Pan G. Tomczyk
    A może pan poruszy temat że wektorem roznoszenia ASF mogą być dziesiątki tysięcy psów i kotów, które nocami całymi tabunami opuszczają gospodarstwa rolne i maszerują daleko w pole na łowy.
    Koty zapuszczają się nawet do 1.5 kilometra, a psy na kilka kilometrów
    Przecież ten dobry mały kotek nie jest cały czas pilnowany i bez problemu może w dzień wejść do chlewa, nie wiedząc że istnieje bio asekuracja
    Obserwuję to zjawisko nagminnie, gdy siedzę na ambonie pod lasem i gdy się ściemnia tabuny psów i kotów wychodzą ze wsi i kierują się na pola, by rano powrócić do gospodarstwa.
    Temat drażliwy dla pana, ponieważ może naruszać dobry wizerunek dobrego wzorowego rolnika.
    Jeżeli potrzebuje pan informacji w tym temacie chętnie udzielę.
  • Grzegorz Tomczyk 2018-09-03 22:21:02
    Do RRo
    Podaje Pan przykłady krótkich informacji o charakterze niusów, które codziennie wyławiam z biuletynów policyjnych. To jest część mojej pracy. Wybieram te informacje, które dotyczą wsi, rolnictwa i rolników, czyli np. wypadki drogowe z udziałem maszyn rolniczych lub ciężarówek wiozących płody rolne, wypadki przy pracy w gospodarstwie. Czasem są to również wypadki związane z łowiectwem, bo rzecz dotyczy również mieszkańców wsi, np. gdy zabłąkany pocisk wybija komuś okna. Fakt, iż te informacje redaguję, nie znaczy że zależy mi na przedstawianiu kogokolwiek w złym świetle, a na pewno nie rolników. Wychodzimy jedynie z założenia, że właśnie takie informacje mogą zainteresować naszych Czytelników, bo w jakimś stopniu ich dotyczą. Przekazuję więc informacje uzyskane od Policji i to właśnie odpowiedzialne służby, a nie ja, wskazują winnych. Proszę więc nie winić mnie za to, że jakieś zdarzenie miało miejsce, bo to po prostu suche fakty. Podajemy jedynie te fakty do szerszej wiadomości, by przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa naszych Czytelników. Każda z takich informacji ma pewien walor edukacyjny i prewencyjny. Gdy ktoś czyta np. o upadku pod koła traktora nieprawidłowo wiezionego pasażera, to nazajutrz nie posadzi na błotniku ciągnika swojego dziecka. I jedynie taki cel mi przyświeca.
    • RRo 2018-09-03 23:11:01
      do Grzegorz Tomczyk.
      Podałem wyraźnie przykłady TYTUŁÓW Pana informacji. Nie mam zastrzeżeń do treści, ani do faktów, i nie „winię” Pana, że koń się potknął, że pocisk wpadł w okno, że rolnik się upił, że rolnik wytruł pszczoły, że w maju spadł śnieg, i że pisze Pan o tym.
      Zarzucam Panu, że manipuluje Pan TYTUŁEM informacji ZAWSZE, gdy chodzi o myśliwych.
      I nic więcej, i nic mniej.
  • Yugo 2018-09-03 21:49:33
    Do Pana Tomczyka
    Pana odpowiedzi są bardzo nieudolną próbą wybielenia się.
    Gdy przeczyta się pana wszystkie poprzednie artykuły to wyraźnie widać że pan świadomie i z wielką premedytacją manipuluje informacją, co wypunktował mój przedmówca w sposób bardzo dyplomatyczny. Na tak podane przykłady nie ma obrony.
    Niestety nie jest pan bezstronny i obiektywny.

  • Grzegorz Tomczyk 2018-09-03 13:43:03
    Szanowni Forumowicze
    Łatwo jest krytykować innych, szczególnie mając zapewnioną anonimowość. Czytelnicy mają jednak do tego prawo, a moją rolą jest przyjmować również krytyczne słowa pod swoim adresem. Padły tu jednak zarzuty co do mojej rzetelności i obiektywności, których ani zrozumieć, ani przyjąć obojętnie nie sposób.
    Nie jest i nie było moim zamiarem nikogo dzielić, piętnować czy napuszczać na siebie, jak niektórzy sugerują. I uważam, że wnioski, jakie wyciągnęli z lektury moich artykułów są zbyt daleko idące i niczym nieuzasadnione. Dla przykładu: tytuł tekstu "Myśliwi w minizoo" mówi jedynie tyle, że myśliwi w tym minizoo byli i znaleźli się tam właśnie w roli myśliwych. To jedynie stwierdzenie faktu. Jeżeli ktoś widzi w tym tytule masakrę jelonków na oczach dzieci - cóż, pozostaje mi jedynie pogratulować bujnej wyobraźni. Podobnie rzecz się ma z innymi wymienionymi tekstami.
    Trudno mi więc nie wyciągnąć wniosku, że jedynym powodem tej krytyki jest fakt, że jeden z moich rozmówców we wspomnianym artykule niepochlebnie wyraził się o umiejętnościach pewnego myśliwego. Chciałbym więc zauważyć, że artykuł nie dotyczył ani owego myśliwego, ani zasad łowiectwa. Dotyczył problemów związanych ze zwalczaniem ASF. W tym przypadku nierejestrowanej hodowli świń na wolnym wybiegu.
    Hodowca stracił zwierzęta i czuł się skrzywdzony. W tej sytuacji emocjonalny sposób, w jaki relacjonuje zdarzenia, nie powinien dziwić. PLW wyjaśnia okoliczności i przyczyny podjętych decyzji i działań. Odnosi się również do wysuwanych przez właściciela zarzutów. Obie strony miały szansę, by się w tej sprawie wypowiedzieć. Jako dziennikarz nie mam więc sobie nic do zarzucenia i nie widzę żadnych powodów do oskarżania mnie o nie obiektywizm czy tendencyjność.
    Prywatnie uważam, że lekarz podjął słuszną decyzję i wykazał się operatywnością. Fakt, iż myśliwy zdecydował się pomóc w zaistniałej sytuacji, też zasługuje na pochwałę. Potrafię jednak zrozumieć też właściciela zwierząt. Sytuacja w której obcy ludzie wkraczają na prywatny teren i zabijają cudze zwierzęta dla nikogo nie byłaby miłym przeżyciem.
    Jedynym powodem napisania tego tekstu nie był fakt wykonania tego odstrzału, ale zastrzeżenia właściciela stada co do sposobu przeprowadzenia działań. I te wątpliwości starałem się wyjaśnić.
    • RRo 2018-09-03 15:38:01
      Pan Grzegorz Tomczyk
      Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź i wytłumaczenie. Ja nie mam zastrzeżeń do treści artykułu. I wiem, że jest dużo rolników i nie-rolników, którzy „nienawidzą myśliwych”. Mam zastrzeżenia do tytułów, które Pan daje, ilekroć pisze Pan o myśliwych, manipuluje Pan czytelnika. Poniżej przykłady INNYCH PANA ARTYKUŁÓW, których tytuły są „BEZNAMIĘTNE” ale w treści czytamy, że za każdym razem albo rolnik spowodował śmierć, albo rolnik był pijany.
      „Zderzenie kombajnu z samochodem”
      . . . (kierowca kombajnu wymusił pierwszeństwo i spowodował groźny wypadek)
      „Kierowcy uciekli po zderzeniu dostawczaka z traktorem”
      . . . (rolnik traktorzysta był pijany, wina dostawczaka)
      „Motocyklista zginął po zderzeniu z traktorem”
      . . . (rolnik spowodował śmierć motocyklisty)
      „Siedemdziesięciolatek przygnieciony przez ciągnik rolniczy”
      . . . (rolnik traktorzysta był pijany)
      Za to tytuły Pana artykułów o myśliwych są tak sformułowane, aby wzbudzać negatywne emocje czytelnika wobec myśliwych.

      Mnie osobiście cieszy, że Farmer porusza tematy na styku rolnik-myśliwy. Szczególnie aktualne przy zagrożeniu ASF. Ale proszę pamiętać, że tysiące myśliwych to ROLNICY.
      I proszę przeczytać sobie ustawę „prawo łowieckie” i inne, które określają obowiązki „Zarządcy” lub „Dzierżawcy”. To Koło Łowieckie (Dzierżawca=osobowość prawna !) ma ustawowe obowiązki odstrzału sanitarnego lub redukcyjnego, narzuconego przez Państwo. To Koło Łowieckie szacuje szkody i wypłaca odszkodowania. Osoba fizyczna „Myśliwy” nie dzierżawi lasu ani pola od rządu. Może być taka sytuacja, że żaden myśliwy nie będzie chciał wykonać takiego odstrzału. I nikt go do tego nie zmusi. Wtedy „przedstawiciel rządu” wymówi dzierżawę Kołu Łowieckiemu i zleci odstrzał zastępczy. Podejmie się go inne Koło Łowieckie.
      Warto, aby Pan dalej pisał o myśliwych. Ale proszę o wstrzemięźliwość przy tytułach, a nie „w strzelaninie poległ knurek Jurek”….
  • Yugo 2018-09-02 09:10:46
    Do Pana Grzegorza Tomczyka

    Ja również zauważyłem że artykuł Pana Tomczyka charakteryzuje się pewną zjadliwością w stosunku do myśliwych, tekst jest tak napisany aby działał na podświadomość i wyobraźnie nastawiając inne grupy społeczne krytycznie do myśliwych.
    Nie jest prawdą że tekst ukazał się automatycznie bez pana wiedzy, tylko pytam się pana kto pod tym tekstem się podpisał, pan Kowalski czy pan Tomczyk.
    Szanowny panie Tomczyk, ja osobiście odbieram że tekst ma taki wydźwięk jakby nawoływał pan do skłócania ze sobą grup społecznych, myśliwych i rolników czytających Farmer.pl
    W swojej odpowiedzi do RRo próbuje się pan wybielić przed opinia publiczną bo....... nie spodziewał się pan takiej reakcji w swojej.
    W tej chwili zastanawiam się czy nie napisać do Rzecznika Praw Obywatelskich i radcy prawnego Polskiego Związku Łowieckiego.

    Panie Tomczyk, jest tyle innych tematów do pisania, niż napuszczanie na siebie grup społecznych, myśliwych i rolników, ponieważ to oni najwięcej czytają Farmer. pl
    W obecnych czasach gdy społeczeństwo jest bardzo podzielone, proponuje aby pan Panie Tomczyk pisał swoje testy, w taki sposób które by w swojej treści łączyły wszystkie grupy społeczne, a nie nastawiały na siebie nawzajem inne grupy społeczne.
    Osobiście przeżyłem taki okres w historii Polski gdzie media napuszczały na siebie grupy społeczne, a teraz jest na niespotykaną skalę nagonka na myśliwych, czyżby historia zataczała koło.


    • Diana 2018-09-02 11:11:43
      Nie strasz, nie strasz bo się zesrasz....
    • pogromca polowaczy 2018-09-02 11:36:58
      Ty i RRo wynocha z tego forum. Pasożyty, mam waszych pseudo wypocin już po uszy.
      • Darude 2018-09-02 11:57:08
        Oni są dobrzy w gębie. Na polowaniu co najwyżej kulawego dzika postrzelą. To stare wygi obrośnięte w piórka.
  • Grzegorz Tomczyk 2018-09-01 22:21:43
    Cieszy mnie, że ktoś śledzi moją pracę i systematycznie czyta Farmera tak na portalu, jak i na papierze. Fakt, iż ten temat pojawia się znów po niemal dwóch miesiącach nie jest jednak ani moim celowym działaniem, ani "odgrzewaniem kotleta". Stali Czytelnicy powinni zauważyć, że często informacje podawane "na gorąco" w krótszej formie na portalu, później rozwijamy w papierowym wydaniu Farmera. Te artykuły zaś z automatu pojawiają się też na portalu, by internauci również mieli dostęp do bardziej wyczerpujących materiałów z każdego wydania. Pod każdym takim artykułem, który niejako z zasady ukazuje się na portalu z pewnym poślizgiem znajduje się informacja, że pochodzi w wydania papierowego Farmera. Nie szukam żadnej sensacji i nie odgrzewam kotletów - artykuł na portalu ukazał się bez mojego udziału. Ale jeśli ktoś się zainteresował tematem - ma okazję dowiedzieć się więcej.
    Co zaś do mojego stosunku do myśliwych, to uważam, że są potrzebni i robią naprawdę dobrą robotę. Pod warunkiem, że wykazują się przy tym profesjonalizmem, odpowiedzialnością, przezornością i wyobraźnią. Fakt, iż czasem o myśliwych piszę się też w nienajlepszy świetle nie wynika stąd, że jakiś autor się uwziął, ale stąd, że jakiemuś myśliwemu którejś z tych cech zabrakło.

    • RRo 2018-09-01 23:18:12
      Do Grzegorz Tomczyk.
      Dobrze, że Pan odpisał. Potrzebna jest odwaga cywilna u dziennikarzy, a zmierzyć się imiennie z anonimowymi rozmówcami nie jest łatwo. Zarzuciłem Panu i zarzucam nadal sensacyjny styl tytułów, kiedy pisze Pan o myśliwych.
      „W strzelaninie poległ knurek Jurek” – czyli kowboje się strzelali (policjanci i złodzieje) a niewinny knurek przechodził mimo i dostał kulkę.
      „Myśliwi postrzelili kierowcę” – czyli myśliwi starali się aktywnie zastrzelić kierowcę, ale go jedynie postrzelili.
      „Myśliwy w minizoo” – i zdjęcie myśliwego celującego z broni – czyli niewinne jelonki Bambi w minizoo, dookoła dzieci a myśliwy morduje Bambi.
      Tytuły Pana artykułów są świadomie tak dobierane, aby wzbudzić sensację, i negatywne nastawienie czytelnika do myśliwych.

      Dam przykład z Farmera: tytuł „Motocyklista zginął po zderzeniu z traktorem”
      Tytuł sugeruje, że to MOTOCYKLISTA wjechał w traktor, że wina jest motocyklisty. Dopiero w tekście się dowiaduję, że rolnik wymusił ciągnikiem pierwszeństwo i rolnik jest winien śmierci człowieka, motocyklisty, który jechał prawidłowo. W Pana wersji, aby nastawić czytelnika przeciw rolnikom, tak, jak Pan manipuluje tytułami aby zdeprecjonować myśliwych, artykuł powinien mieć tytuł: „ Kolejny śmiertelny wypadek spowodowany przez nieodpowiedzialnego rolnika, dobrze, że choć był trzeźwy”.

      Drugi przykład z Farmera: „Siedemdziesięciolatek przygnieciony przez ciągnik rolniczy” tytuł sugeruje, że ciągnik się przewrócił i nieszczęście się stało. A winnym był kompletnie pijany rolnik, 2 promile. Tytuł powinien brzmieć” Kolejny wypadek na wsi spowodowany przez pijanego rolnika na traktorze”

      Proszę to sobie przemyśleć.
      Co zaś do MOJEGO stosunku do DZIENNIKARZY, to uważam, że są potrzebni i robią naprawdę dobrą robotę. Pod warunkiem, że wykazują się przy tym profesjonalizmem, odpowiedzialnością, przezornością i wyobraźnią. Vide artykuły powyżej.
      • Jańcio 2018-09-02 08:44:13
        Chłopie, wychodzi na to,że jeśli ktoś myśli inaczej, niż Ty, myśli źle? Jesteś jedyną poprawną istotą na świecie? Po mamusi to pewnie masz...
      • RRo 2018-09-02 10:44:41
        Jańcio,
        Grzegorz Tomczyk to nie jest „ktoś” z ulicy, to dziennikarz biorący wynagrodzenie od Farmera, którego chroni ustawa „prawo prasowe”, i ma mnóstwo uprawnień ale i obowiązków. Jeżeli jest dziennikarzem faktów, to musi zachować bezstronność, a nie manipulować czytelnikami, i jak słusznie pisze Yugo, skłócać ze sobą rolników i myśliwych. Chyba, że G. Tomczyk chce pisać felietony i wyrażać swoją opinię, to powinny zaczynać się od słów „moim zdaniem”… Ja nie jestem dziennikarzem, i wyrażam swoją opinię, zarówno co faktów, jak i tytułów. Grzegorz Tomczyk nie jest osobą prywatną pisząc artykuł, ma być dziennikarzem faktu, a poprzez tytuły swych artykułów stara się manipulować czytelnikiem. I to jest mój zarzut.
      • yyy 2018-09-03 17:46:32
        Przestań pajacować, jeśli ci tytuły nie pasują, najzwyczajniej w świcie przestań je śledzić zamiast kogoś pouczać.
        Antyrolnik od siedmiu boleści się znalazł. twu.
  • Mariusz 2018-09-01 20:30:17
    dobrze lekarz zrobił. Nielegalna hodowlę dzikowatych zlikwidowano, nie będzie więc ogniska świń domowych z tego potencjalnego rozsadnika.Ubito skutecznie i zgodnie z prawem. Trzeba myśleć głową a nie paragrafem. U Niemca dzik dostał się do sklepu i poranił ludzi. Policjant nie szukał broni myśliwskiej i nie pytał czy mu wolno czy nie. Ubił szkodnika polnego ze służbowego pistoletu.
    • RRo 2018-09-01 21:30:25
      Do Mariusz. Lekarz zrobił swoje, jak prawo każe.
      Policjant w Niemczech zastrzelił z pistoletu małego dziczka. Nasi policjanci i weterynarze dobrze pamiętają lekcję z 14 marca 2000 roku (18 lat temu) gdy w Warszawie na Tarchominie próbowali zastrzelić tygrysa, który uciekł z cyrku. Oddali 57 strzałów, a zabili najpierw weterynarza, potem padł też tygrys. „knurek” Jurek ważył ponad 200 kilo. Nie radzę iść na takiego z amunicją 9x19 mm Parabellum.
  • RRo 2018-09-01 16:39:24
    do „Myśliwy”, w zasadzie się zgadzam, przez ostatnie dziesiątki lat myśliwi wykonywali POLOWANIA zgodnie z RPŁ (Rocznym Planem Łowieckim), jak jest w ustawie.

    Ale – również jest w ustawie, że Koła Łowieckie, czyli myśliwi stowarzyszeni w Kołach, muszą wykonywać odstrzał REDUKCYJNY zwierzyny, jeżeli zarządzi to wojewoda lub sejmik lub RDOŚ (Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska), odstrzał SANITARNY jeżeli zarządzi to powiatowy lekarz weterynarii i na prośbę innych władz również odstrzał HUMANITARNY (czyli dostrzelić łosia który uległ wypadkowi komunikacyjnemu). Odstrzału HUMANTARNEGO nie muszą wykonywać, ale powinni. Powód jest prosty, tylko myśliwi za zgodą rządu w Polsce mają odpowiednie narzędzie (broń myśliwską w odpowiednim kalibrze i amunicję) która jest w stanie zabić od razu duże zwierzę.
    W sytuacjach nadzwyczajnych można strzelać koło budynków, jeżeli teren zabezpiecza policja, wojsko lub straż, lub inne służby mundurowe.

    W tym przypadku był to odstrzał sanitarny, nakazany przez Weterynarię i lokalne Koło Łowieckie powinno to wykonać, delegując myśliwego z bronią. Tylko myśliwy był pacan i niedouk i nie wziął odpowiedniego kalibru na dużego dzika i zapomniał, że broń huczy, a inne dziki się przestraszą i wpadną w panikę i zaczną szaleć po zagrodzie. Powinno być tam 3 – 4 myśliwych, z kalibrem 9,3x62 lub breneką 12 z bliska, i było by szybko i sprawnie. Cóż, myśliwi, przyszedł ASF i trzeba działać inaczej….

    Mierzi mnie jedynie, że autor Grzegorz Tomczyk żądny sensacji w lipcu napisał „artykuł” pt. „w strzelaninie poległ knurek Jurek” a w dwa miesiące później wraca do tematu „myśliwy w minizoo”. Żenada, pnie Tomczyk. W sierpniu „artykuł” „Myśliwi postrzelili kierowcę”, też Tomczyk. Otwórz pan, panie Tomczyk nowy dział Farmera „Tomczyk a sprawa Myśliwska”, to będę wiedział, czego nie czytać. To są „telenowele Grzegorza Tomczyka, rzecz o niespełnionej pasji łowieckiej”
    • Ab 2018-09-01 21:12:22
      Temat to odgrzany kotlet żeby podpuscić myśliwych i rolników na siebie. Zaraz sie odezwą eko...
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.166.141.69
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!