"To właśnie małe stada hodowane dla przyjemności są głównym czynnikiem ryzyka, w których obawiamy się przenoszenia choroby z ptactwa na ludzi" - podkreślił.

Stada hobbystyczne lub hodowle w małych gospodarstwach liczą na ogół mniej niż 200 sztuk ptactwa - gołębi, kurczaków czy indyków. Ptaki zwykle bez ograniczeń poruszają się po podwórku i mogą mieć kontakt z dzikim ptactwem.

Giesecke wyjaśnił, że na terenie Unii Europejskiej względnie bezpieczne pozostają wielkoobszarowe fermy drobiu, ponieważ znajdują się w pomieszczeniach, a nadzór nad nimi jest dobry.

Z kolei Scott Newman, koordynator badań nad ptasią grypą z ramienia Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), oświadczył na konferencji w Bangkoku, że nie ma dowodów na związki nagłego rozprzestrzeniania wirusa H5N1 z dzikim ptactwem. Mówiąc o czynnikach sprzyjających rozprzestrzenianiu zarazy, Newman podkreślił konieczność kontroli handlu drobiem i wskazał na przemyt ptactwa.

Eksperci obawiają się, że wirus ptasiej grypy może się zmutować i uzyskać zdolność łatwego przenoszenia się z człowieka na człowieka. Groziłoby to pandemią ptasiej grypy.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) od 2003 r. na ptasią grypę zmarło ponad 215 osób na ok. 350 przypadków zachorowań. Jak dotąd najbliżej unijnych granic przypadki ptasiej grypy u ludzi zarejestrowano w Turcji i Egipcie.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!