We wszystkich województwach zakończono już pierwsze próbkobranie krwi zwierząt pod kątem choroby Aujeszkiego. W niektórych rozpoczęto już drugie. Zakrojona na szeroką skalę akcja zakończy się jeszcze w tym roku, bo znalazły się dodatkowe fundusze.

Z pierwszych danych wynika, że zakażonych jest około 7% zwierząt. W małych gospodarstwach chore sztuki są kierowane do rzeźni, a rolnicy otrzymują odszkodowania. W dużych fermach ponieważ nie starczyłoby pieniędzy na rekompensaty świnie są szczepione. Ale cały ten wysiłek bez zaangażowania rolników nie ma sensu.

Tadeusz Jakubowski – prezes Krajowej Izby Lekarsko – Weterynaryjnej: liczymy na pełne wsparcie, pomoc wszystkich hodowców, wszystkich właścicieli zwierząt, posiadaczy świń, żeby oni z pełnym zrozumieniem podeszli do tego i pomagali lekarzom w realizacji. Bo lekarz nie robi tego w swoim interesie. On wykonuje zadanie a interes jest właścicieli zwierząt.

Weterynarze apelują o ułatwienie dostępu do stad trzody chlewnej oraz rygorystyczne przestrzeganie przepisów Systemu Identyfikacji i rejestracji Zwierząt.

Krzysztof Jażdżewski – zastępca GLW: tutaj bardzo istotne jest dla rolników, żebyśmy pilnowali przemieszczeń. Nie możemy kupować sobie z niewiadomego źródła prosiąt, nie możemy zwierząt, które pochodzą ze stad dodatnich wysyłać gdziekolwiek poza rzeźnię.

Program zwalczania choroby Aujeszkiego ma się zakończyć do 2013 roku. Będzie kosztował nawet pół miliarda złotych.

Źródło: Farmer/Witold Katner

Podobał się artykuł? Podziel się!