W ostatnim czasie głośno było o wystąpieniu bardzo poważnych zakażeń bakteryjnych u rodzących kobiet i noworodków w szpitalach Krakowa i Szczecina. Zakażenia te poważnie zagroziły ich życiu, powodowały konieczność przeprowadzenia dodatkowych operacji, a spowodowane były uaktywnieniem się bakterii z grup paciorkowców i gronkowców.

Porodówka jak szpital

Nie jest tajemnicą, że szpitale ginekologiczne są szczególnie narażone na zakażenia bakteryjne i z tego też powodu zalecenia sanitarne w zakresie dezynfekcji sal i personelu są szczególnie rygorystyczne. Mimo to zasady dezynfekcji nie zostały gdzieś dotrzymane i doszło do zakażeń tymi bardzo groźnymi bakteriami.

Wniosek jest prosty: w pomieszczeniu pozostały lub pojawiły się bakterie chorobotwórcze, które zaatakowały rodzące kobiety i noworodki, a w ich organizmach rozpoczęły swoją zabójczą działalność.

Dlaczego piszemy o tym w czasopiśmie rolniczym i co to ma wspólnego z chowem bydła? Dlatego, że te tragiczne informacje powinny uświadomić rolnikom utrzymującym krowy, że praktycznie każda obora ma swoją własną izbę porodową, w której niebezpieczeństwo zakażeń dróg rodnych krowy jest olbrzymie. Tymi izbami porodowymi są specjalne kojce lub wydzielone miejsca w oborze, w których cielą się krowy.

Dawnymi laty krowy cieliły się na swoich stanowiskach, na których stały cały rok. Po wycieleniu zabierano obornik i łożysko, stanowisko było spłukiwane lub nawet dezynfekowane, a potem ścielono je obficie świeżą słomą. W efekcie krowa pozostawała w środowisku w miarę czystym, a szczepy chorobowe nie miały warunków do rozwoju.

Kojec wysokiego ryzyka

W nowoczesnej oborze organizacja pracy wymaga wydzielenia kojca, gdzie można przeprowadzić poród. W kojcu tym krowa z cielakiem jest często trzymana przez 3–4 dni. Często jest w nim kilka cielących się krów, więc jest on wykorzystywany przez dłuższy czas i nie jest wtedy dezynfekowany.

Spotyka się też obory, w których krowy cielą się na stanowiskach uwięziowych, ale z reguły jest to część wydzielona i w tym fragmencie obory koncentracja porodów jest duża. Zdarza się też, że krowa w trakcie porodu lub po nim ma jakieś komplikacje wywołujące zapalenie macicy, które powoduje wycieki z dróg rodnych. Dlatego zatrzymanie krowy na stanowisku porodowym przez kilka dni powoduje silne zakażenie środowiska.