PRZEGLĄD PRASY: Związek Pracodawców Przemysłu Utylizacyjnego oznajmił, że od 1 stycznia 2008 roku firmy utylizacyjne nie będą pracować w ciemno. Zakłady wciąż nie podpisały umów z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która dofinansowuje odbiór z gospodarstw, transport i utylizację padłych zwierząt – pisze Lucyna Talaśka-Klich.

– Nie prowadzimy działalności charytatywnej i dlatego nie możemy za darmo odbierać padłych zwierząt, bo nie wiemy, ile wyniesie dofinansowanie – powiedział Dariusz Adamiak, wiceprezes PPH Hetman, właściciel kilku zakładów utylizacyjnych w Kujawsko-Pomorskiem.

- Za odbiór padłej krowy w minionym roku gospodarz nie płacił ani grosza, w tym - do czterystu złotych (w zależności od wieku zwierzęcia) - tłumaczy Adamiak.

Niewielu rolników deklaruje, że zapłaci. Większość z nich mówi, że poczeka aż zakłady utylizacyjne porozumieją się z Agencją. Do tego czasu zajmują się sami utylizacją. Jak ona wygląda w ich wykonaniu? Nie wiadomo. Prawdopodobnie część padliny ląduje w lasach. To bardzo niebezpieczne rozwiązanie.  

- Padlinę trzeba zutylizować niezwłocznie - tłumaczy Bogumiła Mikołajczak, wojewódzki lekarz weterynarii w Bydgoszczy. - Kto nie dopełni tego obowiązku, może zostać surowo ukarany – podkreśla.

Za świadome stworzenie zagrożenia epidemiologicznego grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat, za nieświadome - do 3 lat.

Być może rolnicy będą mieli zapewnioną refundacje utylizacji. Aby otrzymać zwrot choćby części kosztów, potrzebne będą faktury. Czy agencja rzeczywiście przekaże pomoc rolnikom?  - Dopóki nie zostaną zawarte umowy i w pełni wypracowane zasady, to nie mogę jednoznacznie przesądzić jaki system zostanie wprowadzony - mówi Radosław Iwański, rzecznik ARiMR.


Źródło: Gazeta Pomorska