Grzybice zagrażają szczególnie krowom o obniżonej odporności, spowodowanej innymi chorobami, np. BVD czy IBR. – Grzybice jeszcze bardziej obniżają odporność, co z kolei może pogłębiać inne schorzenia i koło się zamyka – mówi lekarz weterynarii Marcin Marciniak.

Zazwyczaj nie ma tego problemu w oborach dobrze wentylowanych, których mikroklimat nie jest zależny od warunków zewnętrznych – dodaje lek. wet. Marciniak i tłumaczy, że również mikotoksyny w paszach mogą przyczyniać się do częstszego występowania grzybic.

Dodatkowo w większych stadach o wyższych wydajnościach problem może być większy. Nie można go bagatelizować, gdyż choroba może szybko się roznosić zarówno na pozostałe, dotychczas niezarażone krowy, jak również na ludzi. U krów może prowadzić do bolesnych owrzodzeń, które powodują dyskomfort i stres, co przekłada się na obniżenie produkcji mleka.

Grzybicę najczęściej można rozpoznać po plackowatych, często zaróżowionych zmianach na skórze, przede wszystkim na płaskich powierzchniach ciała, takich jak okolice słabizn, guzów biodrowych, na głowie, tylnej części ud, czy szyi.  


Aby potwierdzić chorobę w 100 proc. należy wykonać testy laboratoryjne. Dodatkowo pozwoli to zidentyfikować rodzaj grzyba, co z kolei umożliwi zastosowanie odpowiedniego leczenia – wyjaśnia lek. wet. Marciniak i zaznacza, że nie ma żadnych "domowych" sposobów leczenia grzybicy u bydła i konieczna jest interwencja lekarza weterynarii.

Stosuje się preparaty grzybobójcze, których wadą często jest dość długi okres karencji na pozyskiwanie mleka. Możliwe jest także zastosowanie szczepień przeciwgrzybicznych profilaktycznych oraz leczniczych – mówi Marciniak. – Powinno się również izolować chore sztuki, jednak zazwyczaj jest to niemożliwe do wykonania. Trzeba pamiętać o profilaktyce, zapewnić suche warunki i dobrą wentylację w oborze – dodaje.

Podobał się artykuł? Podziel się!