Jak poinformowała we wtorek rzecznik płockiej Prokuratury Okręgowej Iwona Śmigielska- Kowalska, postępowaniem, które w fazie wstępnej prowadzone jest w sprawie, objęto cztery fermy drobiu w miejscowościach Uniejewo, Myśliborzyce, Siecień i Rokicie.

Zabezpieczono dokumentację z tych ferm. Przesłuchano też trzech właścicieli. Czynności w tej sprawie prowadzone są niezwykle intensywnie. Dotychczas nikomu nie przedstawiono zarzutów - powiedziała Śmigielska-Kowalska.

Wszczęte śledztwo dotyczy sprowadzenia od listopada do początku grudnia w miejscowościach Uniejewo i Myśliborzyce, gdzie w sobotę wykryto wirusa ptasiej grypy, niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia ludzi w postaci szerzenia się choroby zakaźnej lub zarazy zwierzęcej; grozi za to kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Postępowanie obejmuje także poświadczenie nieprawdy przez lekarza weterynarii w świadectwach dla zwierząt żywych wystawionych w listopadzie; za to grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

W ramach śledztwa wyjaśniana jest m.in. sprawa fermy w Rokiciu. Istnieje podejrzenie, że hodowany tam drób mógł chorować wcześniej - w sobotę ferma była pusta.

Jak podkreśliła Śmigielska-Kowalska, w prowadzonym postępowaniu ważne będzie ustalenie skąd ewentualnie trafiły na farmy, gdzie wykryto ptasią grypę, pisklęta indyków lub jaja, z których się one wykluły, a także gdzie trafił ostatecznie stamtąd drób i mięso.

Zwróciliśmy się do odpowiednich służb o ustalenie pełnej listy odbiorców skażonego mięsa i wycofanie go z obrotu - dodała Śmigielska-Kowalska.

Wczoraj 4 grudnia miało zostać poddanych ubojowi 755 sztuk drobiu z 17 gospodarstw indywidualnych w Myśliborzycach. Decyzją taką podjęto po wykryciu w jednej z przydomowych małych hodowli wirusa ptasiej grypy H5 u dwóch padłych kur. Na razie nie potwierdzono tam odmiany N1.

Według płockich służb weterynaryjnych, prawdopodobnym źródłem zakażenia indyków na dwóch fermach w Uniejowie i Myśliborzycach były odchody dzikich ptaków wolno żyjących.


Źródło: PAP