Przyczyną kanibalizmu w chowie świń może być brak niektórych makro- i mikroelementów w paszy. Stwierdzono to już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to często występowały niedobory niektórych składników mineralno-witaminowych w mieszankach pełnoporcjowych. Okazuje się jednak, że mimo stosowania coraz lepszych dodatków mineralno-witaminowych problem kanibalizmu nadal występuje.

Walki w korycie
Przypadki kanibalizmu wśród warchlaków i młodych tuczników zaczęto dostrzegać od czasu chowu świń w fermach wielkotowarowych. Początkowo przypuszczano, że obgryzanie ogonów i uszu jest efektem zagęszczenia zwierząt w kojcach. Jednak zjawiska tego nie obserwowano w wielu fermach, które stosowały tucz w bateriach. W kojcach bateryjnych panowała wręcz ciasnota, gdyż na jednego dorosłego tucznika przypadało tylko 0,45m2 powierzchni (normy UE zalecają taką powierzchnię dla tuczników o masie ciała 40–50 kg).
W książce niemieckich lekarzy weterynarii „Choroby świń w chowie przemysłowym” opisano szerzej przyczyny skłonności do kanibalizmu wśród warchlaków. Podkreślono w niej, że jednym z powodów może być zbytnie zagęszczenie zwierząt w kojcu i związane z tym walki w korycie. Zauważono też, że często wpływ na występowanie tej skłonności miały uszkodzenia skóry powstające w czasie walk czy w wyniku skaleczeń o ostre krawędzie ogrodzeń lub rusztu. Niejednokrotnie z powodu takiego przypadkowego skaleczenia lub odgryzienia końca ogona rozpoczyna się „dogryzanie” zranionej sztuki lub kilku zwierząt. Zawodna okazuje się metoda wyeliminowania z kojca zwierzęcia, które odgryza ogonki, jak również posmarowanie rany jodyną, pioktaniną lub sprayem o bardzo gorzkim smaku.
Skłonność do obgryzania ogonów i uszu oraz kanibalizmu u warchlaków występuje zarówno w chowie bezściołowym, jak i w kojcach ścielonych słomą. Zjawisko to pojawia się nawet w małych gospodarstwach indywidualnych. Zwykle uważa się, że nuda i brak zabawy, choćby ze ściółką, zwiększa ryzyko kanibalizmu. Dlatego zaleca się wrzucanie do kojca różnych „zabawek”, np.: pni drzew, butelek plastikowych, czy też instalowanie zwisającego łańcucha. Moim zdaniem są to jednak tylko półśrodki, gdyż prawdziwe podłoże tego zjawiska jest bardziej skomplikowane.