To, że w regionie nie ma już ani grama mięsa, pochodzącego od chorych na ptasią grypę indyków nie znaczy, że już jest po kłopocie. Weterynarze powiatowi w całym regionie zaczynają właśnie drobiazgowe kontrole, które mają zapobiec rozprzestrzenianiu się ognisk wirusa H5N1 - powiedział Ludwik Bartoszewicz Warmińsko-mazurski lekarz weterynarii.

Weterynarze w pierwszej kolejności będą starali się dotrzeć do tych gospodarstw i ferm, w których byli ludzie, którzy w ostatnich trzech tygodniach mieli kontakt z chorymi na ptasią grypę indykami. Spodziewamy się, że takich miejsc może być w regionie bardzo wiele, to będzie bardzo drobiazgowe śledztwo - zadeklarował Bartoszewicz.

Powiatowi weterynarze będą kontrolować także duże fermy drobiarskie, na których sprawdzą obecność obowiązkowych mat dezynfekujących.

Bartoszewicz przypomniał, że od poniedziałku w regionie obowiązuje bezwzględny zakaz wypuszczania drobiu domowego na podwórza i pojenia go wodą ze zbiorników, do których ma dostęp dzikie ptactwo.

W sobotę na dwóch fermach indyczych w Uniejewie i Myśliborzycach w gminie Brudzeń Duży pod Płockiem (Mazowieckie) wykryto ogniska wirusa ptasiej grypy H5N1. Część drobiu z obu ferm trafiła wcześniej do zakładów ubojowych w woj. warmińsko- mazurskim - w Olsztynie i pod Ornetą. 281 kg indyczego mięsa pochodzącego z tych ubojów trafiło do sklepów, z czego 208,85 kg sprzedano.

Źródło: PAP