U zwierząt dzikich jest to zjawisko o ogromnym znaczeniu adaptacyjnym, umożliwiające przetrwanie. W przypadku zwierząt gospodarskich jest rokrocznie przyczyną gigantycznych strat produkcyjnych i ekonomicznych. Jest też przedmiotem rosnącej uwagi opinii publicznej wyczulonej coraz bardziej na los zwierząt użytkowych. Z tego też powodu zagadnienie to stało się tematem wielu badań i analiz.

Obecnie wyróżnia się co najmniej kilkanaście przyczyn występowania agresji, która w przypadku świń często przeradza się w zachowania skrajne w postaci kanibalizmu. Gremia naukowe za najważniejszy powód uważają zubożenie środowiska chowu w warunkach bezściołowych i związaną z tym nudę i frustrację. Specjaliści w zakresie praktycznych zagadnień produkcji za ważniejsze uważają zaburzenia klimatu, w tym składu powietrza i temperatury, związane z wadliwym działaniem systemu wentylacji lub ogrzewania, na drugim miejscu podając niedobory żywieniowe, szczególnie w zakresie substancji mineralnych i witamin, oraz nadmierne zagęszczenie zwierząt.

Prawda leży gdzieś pośrodku. Najbardziej logicznym wyjaśnieniem nagłych wybuchów agresji i kanibalizmu wśród warchlaków i tuczników wydaje się teoria przepełniającego się naczynia. Zgodnie z nią, żaden czynnik ryzyka występujący samodzielnie nie może wygenerować problemu w postaci klinicznej. Jednak jednoczesne zebranie się kilku czynników powoduje poważne ograniczenie tolerancji organizmu i wówczas niewielkie z pozoru zaburzenie może spowodować przepełnienie naczynia, czy też zadziałać jak zapalnik w bombie. Jak zatem najskuteczniej zapobiegać agresji i kanibalizmowi w tuczu?

Obecnie za najskuteczniejszą metodę prewencji uważa się obcinanie ogonów, nie jest to jednak rozwiązanie problemu, tylko jego zamaskowanie, ponieważ rzeczywistych przyczyn nie eliminuje. Nie bez znaczenia jest też, a przynajmniej powinien być fakt, że rutynowe obcinanie ogonów jest obecnie w UE prawnie zakazane. Bez wątpienia kluczowa jest dbałość o właściwy, stabilny mikroklimat chlewni, oraz dobrze zbilansowane żywienie.

Nie należy jednak zapominać o konieczności zaspokojenia naturalnych instynktów i potrzeb intelektualnych świń poprzez wzbogacenie środowiska odpowiednimi elementami, zwanymi czasem potocznie „zabawkami dla świń”. Wielu hodowców traktuje ten temat jak fanaberię histerycznych obrońców praw zwierząt, generującą dodatkowe koszty produkcji, ale analizy ekonomiczne wskazują, że nakłady na dobrostan zwracają się szybko w postaci ograniczenia liczby upadków i podniesienia wskaźników zdrowotnych i produkcyjnych świń. Warto mieć to na uwadze planując produkcję i nakłady inwestycyjne w kolejnym roku.

Artykuł powstał przy współpracy z firmą "SOKOŁÓW" S.A.