PRZEGLĄD PRASY: Czy na pewno wiesz, co jesz? Postanowiliśmy sprawdzić, jak przygotowuje się kiełbasy i wędliny, które za kilka dni postawimy na świątecznych stołach. Efekty naszego śledztwa są przerażające! W większości kiełbas i szynek, jakimi kuszą nas rodzimi producenci, prawie nie ma mięsa!

Kiedyś to mieliśmy szynki! Piękne, pachnące, smakowite, cały świat nam ich zazdrościł. To, co dziś można dostać w sklepie, nijak jednak nie przypomina tamtych rarytasów.

- Szynka nie jest już taka jak kiedyś - wzdycha Grażyna Stanisławska (611.) z Olsztyna. - Niby tak porządnie wygląda w sklepie, a jak się ją przekroi, to wypływa z niej woda i żadnego prawdziwego smaku nie ma.

Wiemy, dlaczego tak się dzieje. Bo ta szynka jest zrobiona z wody! To nie żart. W większości zakładów mięsnych stoi dziś specjalna maszyna, nazywana jeżem. Machina ta za pomocą tysięcy igieł wstrzykuje w mięso wodę zaprawioną solą i specjalnymi dodatkami, które pomagają utrzymać wodę w środku. W efekcie z kilogramowego kawałka mięsa można zrobić nawet dwa kilo szynki. Tylko że w połowie jest ona zrobiona z wody! W niektórych przypadkach na 100 gramów szynki przypada tylko 35 gramów mięsa, reszta - czyli 65 gramów - to woda i konserwanty!

Prof. Włodzimierz Dolata (66 I.), dyrektor Instytutu Technologii Mięsa Akademii Rolniczej w Poznaniu:
- Nowe maszyny i nowe związki chemiczne umożliwiają producentom wędlin sztuczne polepszanie produktów. Te nowinki techniczne pozwalają z kilograma mięsa zrobić nawet 1,5 kilograma szynki.

Źródło: Super Express