Wirus nie ominął przede wszystkim macior, głównym objawem były późne poronienia. Wszystko wyjaśniła szczegółowa analiza krwi i próbek z gospodarstwa, które wskazały pojawienie się cirkowirozy.
Wyniki laboratoryjne nie pozostawiły wątpliwości w gospodarstwie został wykryty wirus PCV2, który jest czynnikiem etiologicznym takich zespołów chorobowych jak poodsadzeniowy wielonarządowy zespół wyniszczający (PMWS), zespołu zaburzeń w rozrodzie oraz zespołu zaburzeń przewodu pokarmowego u warchlaków i tuczników. Dodatkowo podejrzewa się, że PCV2 może być główną przyczyną rozrostowego martwicowego zapalenia płuc.
– Analizowane próby krwi wskazały, że w gospodarstwie znajduje się cirkowirus świń, dodatkowo potwierdzono występowanie Mycoplasma hypopneumoniae. W trakcie badań lekarz weterynarii przeprowadził sekcję padłych zwierząt, w płucach wykryto znaczne zmiany chorobowe – mówi Sołtyszewski.
W rozmowie hodowca podkreślał, że w największym stopniu objawy występowały u świń rasy duroc – dosłownie tak jakby miały słabszą odporność – dodaje hodowca. Trudno powiedzieć, dlaczego u świń wbp i pbz choroba nie zrobiła aż tak dużego spustoszenia.
Po jednoznacznej diagnozie koniecznością było zmodyfikowanie dotychczasowego programu szczepień, jaki był prowadzony w gospodarstwie. Lochy były szczepione na: parwowirozę, różycę i ZZZN. Przed wejściem do porodówki były odrobaczane. Lekarz weterynarii regularnie przeprowadzał oględziny wszystkich grup technologicznych we wszystkich sektorach produkcyjnych, aby zweryfikować występowanie jednostek chorobowych.
W tamtym czasie, nie było potrzeby, aby zwiększać blok szczepień, ponieważ nie było żadnych przypadków chorób zakaźnych z objawami klinicznymi. Po wykryciu nowego wirusa w gospodarstwie, do planu szczepień w trybie natychmiastowym wprowadzono szczepionkę przeciwko cirkowirozie i mykoplazmozie.
Teraz stado loch jest szczepione raz na pół roku. Profilaktyka nie ominęła również prosiąt. Swoje dawki szczepionek przeciwko M. hypopnemoniae i cirkowirozie dostają w trzecim tygodniu życia.
– Znacząca poprawa była widoczna już po wprowadzeniu dodatkowych szczepionek – tłumaczy pan Tomasz. Po zastosowaniu leczenia i szczepień, zaczęło się rodzić więcej prosiąt, nie były już tak cherlawe jak wcześniej i przede wszystkim przestały występować już problemy z poronieniami.
















