Ognisko ASF wystąpiło w jednej z największych farm na Łotwie, w pobliżu miejscowości Salaspils. Uśpionych i zutylizowanych zostało w sumie ponad dziesięć tysięcy świń. Farma należy do znanej  korporacji Ancers, która według lekarzy weterynarii spełnia najwyższe standardy bioasekuracji. Co ciekawe to drugi taki przypadek w tym kraju w ostatnich tygodniach. W styczniu afrykański pomór u świń odnotowano w gospodarstwie w rejonie Krimuldy, które również należy do korporacji Ancers.

Wówczas zutylizowano ponad 5 tysięcy świń. Gospodarz fermy Raimondas Kalvans w rozmowie z dziennikarzem łotewskiego radia, przyznał, że straty spowodowane wykryciem wirusa były ogromne:

- Uśpione i zutylizowane zostały nie tylko maciory ale i wszystkie prosięta. To dla nas straszny cios i oczywiście uderzenie w finanse - powiedział.

Ognisko ASF-u zbiegło się z podjęciem przez Łotwę kolejnych kroków, które mają zminimalizować ryzyko rozprzestrzeniania się choroby.  Do 17 kwietnia zostaną wprowadzone nadzwyczajne środki ostrożności. W promieniu 10 kilometrów od wystąpienia ostatniego ogniska będzie wprowadzony całkowity zakaz transportu żywca.  Na niespotykaną dotychczas skalę kontrolowane będą szczególnie małe gospodarstwa, w których występują największe problemy z utrzymaniem bioasekuracji.

Maris Balodis, dyrektor Łotewskiego Inspektoratu Weterynaryjnego przyznał: - ASF to nasza największa bolączka ostatnich lat. Należy z nią rozpocząć wielką batalię, bo największe straty wyrządzone przez nią są jeszcze przed nami, a odczują je głównie najmniejsze gospodarstwa.

W 2016 roku na ASF padło przynajmniej 1 146 dzików w całej Łotwie ponadto odnotowano 43 ogniska choroby wśród świń.

Łotewski rząd postanowił przeznaczyć w tym roku dodatkową pulę 124 tysięcy euro na walkę z ASF-em. Od 2014 roku, Łotwa na walkę z chorobą przeznaczyła ponad 14 mln dolarów. Pierwszy przypadek zarażenia dzika odnotowano tam w 2014 roku, niedaleko granicy z Białorusią.

Podobał się artykuł? Podziel się!