Ostatni przypadek ASF zszokował chyba całą rolniczą opinię publiczną. Nie tyle ze względu na jego lokalizację (okolicę Włodawy), co na wielkość stada w którym się pojawił.

Czytaj więcej: Lubelskie: prawie 2 tyś. świń w kolejnym ognisku ASF.

Jest to największe jak do tej pory ognisko choroby świń, i zarazem drugie ognisko obecne w stadzie powyżej 1 tys. sztuk. Skala zjawiska zaiste przeraża. Jeszcze bardziej przeraża jednak fakt, że w ostatnich tygodniach afrykański pomór świń znacząco rozszerzył swój zasięg.

W zeszłym tygodniu choroba pojawiła się w kilku gospodarstwach w powiecie radzyńskim. Do tej pory w odległości przynajmniej 30 km nie stwierdzono ani przypadku choroby u dzików, ani tym bardziej zachorowań wśród świń. Droga, jaką choroba przedostała się do gospodarstw powiatu radzyńskiego wciąż jest zagadką. Brak chorych dzików w pobliżu ognisk wskazuje raczej na to, iż została ona zawleczona przez człowieka. Póki co nie ma jednak na to twardych dowodów.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w powiecie włodawskim. Tu w ostatnich dniach potwierdzono kilka przypadków pomoru w populacji dzików. Jednocześnie ferma w której utrzymywano blisko 2 tys. świń znajduje się w odległości zaledwie 0,9 km od granicy z Ukrainą, i około 2,5 km od trójstyku granicy polskiej, ukraińskiej i białoruskiej. Nikt do końca nie wie jak przedstawia się sytuacja związana z występowaniem pomoru na Ukrainie, a tym bardziej na Białorusi. Niemal pewne jest jednak to, że po każdej stronie wspomnianych granic pomór występuje masowo. Ostatnie ognisko choroby jest zatem kolejnym dowodem na to, że nawet wysokie standardy ochrony biologicznej (które na tak dużej fermie położonej tuż przy granicy niemal na pewno były przestrzegane) nie są w stanie ochronić stada przed patogenem.

Najbardziej niepokoi zaś to, że po okresie względnej stabilizacji, ASF opanowuje kolejne przyczółki. Prawdopodobnie już wkrótce do „strefy niebieskiej” włączone zostaną kolejne obszary wschodniej Polski. W ostatnich tygodniach ogniska choroby pojawiły się przynajmniej w pięciu gminach, w których dotychczas nie występowały. Mowa tu o gminie Platerów (pow. łosicki), gminach Piszczac i Międzyrzec Podlaski (pow. bialski), gminie Kąkolewnica (pow. radzyński) i gminie Włodawa (pow. włodawski). Jeżeli tempo w jakim ASF rozszerza się w ostatnich tygodniach utrzyma się, nikt już nie zapanuje nad chorobą. Niestety wciąż brak jest stanowczych działań, które w pierwszej kolejności polegałyby na depopulacji dzików. Jeśli dziś nie zdecydujemy się na ten krok, wkrótce będzie już na wszystko za późno.

Podobał się artykuł? Podziel się!