Mimo wejścia w życie „Specustawy”, która miała pomóc hodowcom tuczników ze stref objętych ograniczeniami ze względu na występowanie Afrykańskiego Pomoru Świń, wciąż mało kto jest zadowolony z rozwoju sytuacji.  Pewne jest tylko jedno – wciąż są ogromne problemy ze skupem zwierząt. Schody zaczynają się jednak już na początku badania sytuacji, ponieważ trudno jest ustalić przyczyny trudności w prowadzeniu skupu zwierząt.

Wydawałoby się, że przełom mógł nastąpić we wtorek, gdy ministerstwo ogłosiło „w wyniku negocjacji z Komisją Europejską”, zmniejszenie stref z ograniczeniami związanymi z ogniskami ASF. Resort napisał, że decyzja dotyczy około 10 tysięcy gospodarstw. Handel tucznikami miał zostać uwolniony na „większej części Podlasia, prawie na całym Mazowszu i Lubelszczyźnie”. 

Zmniejszenie ograniczeń handlu? Nic się nie zmieniło

Jednak branża określa te zmiany jako „kosmetykę”. – Niewiele to zmieniło – powiedział Adam Zdanowski z działu handlowego Zakładu Mięsnego Wierzejki w rozmowie z redakcją Farmer. –  Gdy pani przyjrzy się tej mapie, ministerstwo zmieniło tylko teren zakreskowany. Taka gierka z Komisją Europejską, niebieskie strefy jak były, tak są. Z niebieskich stref nie kupujemy, z żółtych możemy kupować, jeśli są świadectwa i wszystkie warunki spełnione. Ta zmiana jest zupełną kosmetyką – wyjaśnił Adam Zdanowski. Jego zdaniem, ministerstwo wprowadziło zmiany na jakiś czas i zatrzymało świadectwa z żółtych stref, bo weszła strefa kreskowana, a tę – po kilku dniach zmienili z powrotem na strefę żółtą.  

 – Dla nas nie zmienia to nic, nasi rolnicy i tak są zamknięci w strefach niebieskich, nie możemy od nich skupować, bo nie mamy takiego przetwórstwa, jakie wynika z przepisów ustawy. Na razie nie mamy żadnych możliwości, żeby pomagać rolnikom z niebieskich stref – dodał Adam Zdanowski.

– Na stronie ministerstwa twierdzą, że zostanie przywrócony handel. Proszę zapytać, czy znikną z mapy stref ochronnych kolory żółte, niebieskie i czerwone – powiedział redakcji jeden z hodowców, który jednak zastrzegł sobie anonimowość. – To jest manipulacja opinią publiczną. Jestem przekonany, że te strefy zostaną, a znikną jedynie miejsca zaznaczone paskami, ograniczenia z rozporządzenia – zastrzegł. Wskazał też na brak informacji na temat realizacji specustawy, podpisanej przez prezydenta Dudę jeszcze we wrześniu, która od razu weszła w życie.