PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

ASF to niemal plaga egipska XXI wieku

ASF to niemal plaga egipska XXI wieku "Wektorem przenoszącym chorobę są także ludzie i wcale nie mam tu na myśli wyłącznie hodowców czy handlarzy. Trzeba pamiętać też o firmach zaopatrujących gospodarstwa w pasze i być może także o lekarzach weterynarii, chociaż oni akurat temu zaprzeczają"

Autor: Tomasz Parzybut

Dodano: 15-10-2017 06:47

Tagi:

Jan Krzysztof Ardanowski uznawany jest za jednego z największych specjalistów branży rolnej w partii Prawa i Sprawiedliwości. W rozmowie z magazynem "Farmer" zdradził najbliższe plany rządu, które mają przynieść dobrą zmianę na wsi i w rolnictwie. Opowiada nam również o nowym ubezpieczeniu oraz wydatkowaniu PROW-u. W wywiadzie nie mogło zabraknąć wciąż aktualnego tematu ASF-u i nowych pomysłów na walkę z wirusem.



"Farmer": Jak oceni Pan działania rządu PiS-u dążące do zahamowania rozprzestrzeniania się wirusa ASF-u? Póki co tę batalię przegrywacie.

Jan Krzysztof Ardanowski: Problem ASF-u jest starszy niż rządy PiS-u, przecież pierwsze przypadki wirusa miały miejsce jeszcze w lutym 2014 r. Warto wrócić do tamtego momentu. Wówczas o sposobie zwalczenia tej choroby wiedzieliśmy naprawdę niewiele. Z jednej strony słyszeliśmy o tym, jak chorobę usunięto w niektórych krajach Europy Zachodniej, ale to rozwiązanie, ze względu na problem z dzikami, nie pasowało do polskich warunków. Dlatego jestem dość ostrożny w ferowaniu wyroków wobec PSL-u. W tym przypadku byli ministrowie - Marek Sawicki i Stanisław Kalemba - nie do końca wiedzieli, jak radzić sobie z tym problemem. Zresztą nie tylko oni. Ocena sytuacji nie była zbyt klarowna także ze strony naukowców i Głównego Inspektoratu Weterynarii. Teraz wiemy dużo więcej i możemy pokusić się o pewne wnioski. Być może gdyby wtedy na niewielkim obszarze kilku powiatów, gdzie wystąpiły pierwsze przypadki choroby, dokonano depopulacji dzików, to dziś problemu z ASF-em by nie było.

Czy wszystko można jednak zrzucić na dziki? Sporą rolę w przenoszeniu choroby odgrywa jednak tzw. czynnik ludzki.

To fakt. Wektorem przenoszącym chorobę są także ludzie i wcale nie mam tu na myśli wyłącznie hodowców czy handlarzy. Trzeba pamiętać też o firmach zaopatrujących gospodarstwa w pasze i być może także o lekarzach weterynarii, chociaż oni akurat temu zaprzeczają. Na baczności musi się trzymać cały łańcuch odpowiedzialny za produkcję trzody chlewnej.

Czy nie odniósł Pan wrażenia, że od kiedy choroba pojawiła się w Czechach i jest już naprawdę blisko takich krajów, jak Niemcy czy Dania, to pomoc ze strony Unii Europejskiej stała się bardziej zauważalna?

Niestety, we współczesnym świecie jest tak, że z nieszczęścia jednych cieszą się inni. Tak jest w naszym przypadku, gdzie jesteśmy wypychani z rynku przez konkurentów. Przecież od samego początku wybuchu choroby cała Unia powinna jasno opowiedzieć się za regionalizacją.

Zastanawia zatem, w jaki sposób minister rolnictwa zamierza powstrzymać rozszerzanie się wirusa na kolejne powiaty i województwa?

Uważam, że stworzenie specjalnej ustawy, która była dwukrotnie zmieniana, powinno przynieść efekty. Przede wszystkim szerokie i niemal policyjne uprawnienia nadano inspekcji weterynaryjnej. Ma ona narzędzia do tego, by zmusić rolników do bioasekuracji. Ponadto w końcu koła łowieckie zostały zobligowane do efektywnego działania. W tej chwili na wniosek powiatowego lekarza weterynarii koło ma obowiązek przeprowadzić odstrzał sanitarny dzików. Jeśli tego nie wykonają, to dyrektor generalny lasów lub starosta - w zależności od tego, czy sprawa dotyczy obwodu leśnego czy polnego, ma prawo odebrać kołu myśliwych dzierżawę tego obwodu łowieckiego. Poprzednie działania polegające na straszeniu myśliwych niewielkimi karami finansowymi nie były przez nich do końca poważnie traktowane, poza tym były one trudne do udowodnienia. Z informacji, które uzyskujemy, możemy wnioskować, że te przepisy powinny być wystarczające. Jeżeli będzie inaczej, to wprowadzimy kolejne zmiany. Gdyby te działania były podjęte w 2014 r., to pewnie dziś już zapomnielibyśmy o ASF-ie albo występowałby gdzieś endemicznie na niewielkim obszarze.

Nowe przepisy powinny cieszyć rolników. Z drugiej strony, przyglądając się działaniom czeskiego ministra rolnictwa, widzimy, że w walce z ASF-em warto wprowadzać w życie też odważne przedsięwzięcia, jak na przykład budowę płotu na granicy.

O płocie przy granicy białoruskiej mówiliśmy, kiedy PiS był jeszcze w opozycji. Wówczas wyśmiewano nasz pomysł, twierdząc, że nic on nie da, bo jeśli dziki nie przyjdą do nas z Białorusi, to przywędrują z innych kierunków. Skuteczność płotów była zresztą kwestionowana. Pytanie, jak to obecnie uczynić? Być może ogrodzenie w 2014 r. kilku powiatów, w których występowała choroba, zahamowałoby rozszerzenie ASF-u. W tej chwili wydaje się nierealne ogrodzenie znacznej części Polski w trzech województwach. Mamy fundusze, które możemy wydatkować na płot. Zresztą jeśli na taki ruch zdecyduje się nasz rząd, to nie będzie to typowy płot czy siatka, ale także system bariery elektrycznej, która ma uniemożliwić przemieszczanie się dzików. Jednak moim zdaniem bioasekuracja mimo wszystko może zdziałać więcej niż stawianie tego typu zabezpieczeń. Jeśli chodzi o Czechy, to obecnie są one dużo mądrzejsze, także ze względu na doświadczenia naszego kraju w walce z ASF-em.

Proszę wyjaśnić, z czego wynikają obecnie opóźnienia przy wypłatach rekompensat za nieutrzymywanie świń na obszarach zagrożonych ASF-em?

Nie wiem. Pieniądze w budżecie są na ten cel zarezerwowane. Oczywiście, tam, gdzie w grę wchodzą miliony wydatkowane z budżetu, trzeba zadbać, by nie było nadużyć, ale tam, gdzie rolnik spełnia wszystkie warunki, wypłata powinna być natychmiastowa. A wracając do ASF-u, to spokojnie tę chorobę można nazwać taką plagą egipską XXI wieku i aby ja zwalczyć, musi być pełne zaangażowanie wszystkich, od których to zależy. Sam rząd, nawet przy najlepszych chęciach, nie poradzi sobie z problemem.

Czy rolnicy, którzy ucierpieli w ostatniej nawałnicy, mogą liczyć na większą pomoc ze strony Państwa? Chodzi mi o szkody w rolnictwie.

W tym celu w trybie nadzwyczajnym zwołaliśmy posiedzenie sejmowej komisji rolnictwa, które odbędzie się w najbliższy czwartek (tj. 24 sierpnia - przyp. red.). Chcemy wspólnie przedyskutować, jaką pomoc powinno zaoferować państwo. Nie mam wątpliwości, że rolnicy, ale i prywatni posiadacze lasów nie mogą być pozostawieni samym sobie. Co prawda rząd oferuje każdemu pomoc w wysokości 200 tys. zł na odbudowę zniszczonych budynków mieszkalnych, także w gospodarstwach, a rolnicy, których pomieszczenia inwentarskie szczególnie ucierpiały, będą mogli uzyskać dodatkowo także na ich odbudowę 100 tys. zł. Nie zapominajmy jednak także o stratach, jakie rolnicy ponieśli w zasiewach i zebranych plonach. To wszystko wymaga oszacowania. Szczególną rolę w tym systemie, który od wielu lat funkcjonuje, pełnią wojewodowie powołujący na wniosek gmin specjalne komisje i gminy, które muszą z potrzebą powołania takich komisji wystąpić do wojewody.

Jeżeli mówimy już o stratach w zbożach, to, co należy zrobić, by strat ze względu na niekontrolowany import zbóż z Ukrainy nie odczuła w cenach cała Polska?

Unia Europejska, chcąc pomóc Ukrainie poprzez wsparcie kierunku prozachodniego w polityce tego państwa, zgodziła się na ograniczony kontyngentami import bezcłowy produktów żywnościowych z Ukrainy. Mówimy o 1,6 mln t zbóż, które trafiają głównie do Polski. Ubolewam nad faktem, że zboże ukraińskie nie trafia równo do krajów UE, ale jest eksportowane głównie do Polski. Z informacji, jakie posiadam, zboże z Ukrainy nie płynie do nas bezpośrednio z tego kraju. Większość kontyngentu transportowana jest przez inne kraje europejskie, głównie przez Słowację. W tym momencie Polska nie ma żadnych prawnych możliwości, by wstrzymać uznane transporty zboża, które mają certyfikaty słowackich czy czeskich służb fitosanitarnych. Problem widzę jeszcze w wadliwej konstrukcji rynku zboża w Polsce. Importu zboża nie dokonują krasnoludki, ale konkretne firmy, działające na terenie Polski, które doprowadzają do rozregulowania rynku, właśnie poprzez import z Ukrainy. Tutaj chciałem się zwrócić do wszystkich tych osób, które swój żal kierują do ministra rolnictwa. Może ci wszyscy ludzie powinni skierować swoje pretensje do tych firm, apelując u nich o sumienie i logikę.

Z pewnością problem ukraiński będzie uciążliwy, dopóki w Polsce nie powstanie port przeładunkowy z prawdziwego zdarzenia. Ponoć to Pana projekt, który możliwe, że za kilka lat się ziści.

To prawda. Niestety, Polska nie ma żadnego sprawnego państwowego portu przeładunkowego, który mógłby zająć się eksportem zboża. Są dwa nabrzeża, z których korzystamy za pośrednictwem prywatnych firm, które świetnie na tym zarabiają. Podjęliśmy decyzję, by mój plan, który już 10 lat temu mógł być realizowany, został wpisany do planu wicepremiera Morawieckiego. Po przejęciu władzy przez PO-PSL zadecydowano, byśmy dalej nie mieli możliwości eksportu morskiego przez nasze, polskie, porty. Eksport odbywa się do tej pory w większości przez porty niemieckie. Wtedy także PSL, najbardziej prorosyjska partia w Polsce, twierdził, że nie potrzeba szukać możliwości sprzedaży po świecie, bo Rosja ponoć wszystko kupi, jak będziemy grzeczni i posłuszni. To jest oczywista nieprawda. Obecnie zamierzamy wybudować w Trójmieście nabrzeże do przeładunku nasion rolniczych. Będzie ono własnością spółek Skarbu Państwa, po to, by nie prywatne firmy, a rolnicy, poprzez odpowiednią organizację rynku zboża np. poprzez grupy czy spółdzielnie zbożowe, mieli możliwość eksportu i uzyskiwania wyższych dochodów.

Ministerstwo Rolnictwa zastanawia się nad zmianą systemu ubezpieczeń rolnych. Jakie zmiany czekają rolników?

Nie ma lepszego sposobu zabezpieczenia gospodarstw przed klęskami przyrodniczymi niż ubezpieczenia. Wiem, że nie jestem w tym momencie szczególnie odkrywczy. Ameryki zapewne nie odkryłem, ale to właśnie USA może być dla nas najlepszym przykładem. W Stanach Zjednoczonych bardzo sprawnie działa system, który jest wspierany przez rząd amerykański. Proszę mi uwierzyć, że pomimo różnych klęsk, takich jak huragany czy tornada, o których przecież często słyszymy w telewizji, amerykańscy farmerzy śpią spokojnie. Poprzez dotowane ubezpieczenia są spokojni o dalszą produkcję. Jestem bardzo zadowolony, że taki system ubezpieczeń rolnych rozwijamy także w Polsce. Na ten cel w 2017 r. wprowadziliśmy dopłatę z budżetu państwa w wysokości 918 mln zł. Tak wielkiej sumy na wsparcie składek ubezpieczeń rolnych nigdy nie było. Obecnie państwo dopłaca 65 proc. składki ubezpieczenia płaconej przez rolnika. W ten sposób na wykupienie świadczenia stać nawet najbiedniejszego rolnika. Dla porównania podam, że w poprzednich latach budżet na ubezpieczenie był w granicach 200 mln zł. To jednak nie koniec dobrych informacji dla rolników. Do roku 2020 zamierzamy zwiększyć budżet na ten cel do 1 mld 600 mln zł.

Obecnie z ubezpieczeń korzysta zaledwie co trzeci rolnik. Co zrobicie, jeśli ta niechlubna statystyka, mimo sporego dotowania państwa, wcale się nie zmieni?

Kiedy pytam, co jest przyczyną tego, że rolnicy nie decydują się na ubezpieczenie, bardzo często słyszę odpowiedź, że towarzystwa ubezpieczeniowe nie są zainteresowane ubezpieczaniem rolnictwa, ponieważ dla nich jest to zbyt ryzykowne. Jeżeli ten rok, kiedy pierwszy raz wprowadziliśmy tak ogromne pieniądze na dopłaty, nie zadziała, jeżeli gospodarstwa dalej nie będą zainteresowane ubezpieczeniem, to trzeba będzie przeanalizować przyczyny tego zjawiska. Bardzo możliwe, że wystąpi konieczność utworzenia oddzielnego, państwowego towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych, które będzie się zajmowało ubezpieczeniami w rolnictwie.

Dlaczego pieniądze z PROW-u wydawane są tak powoli? Co można zrobić, żeby to poprawić?

Chciałbym uspokoić i zapewnić, że Polska nie utraci choćby 1 euro, które ma zostać wydatkowane dla rolników. Z czego wynikają problemy? Przede wszystkim z tego, że środków w perspektywie 2014-2020 WPR dla Polski jest mniej, niż się spodziewaliśmy, niż wynikało z wielkości i potencjału polskiego rolnictwa. No, ale niestety, tyle pieniędzy wynegocjowali nasi poprzednicy. Mniejsze środki trzeba dzielić sensowniej, tak by uzyskać efekt wartości dodanej i rozwoju, który ma trwać nawet gdyby zmieniła się polityka rolna Unii Europejskiej. Problemem były także błędy w przebudowie systemów informatycznych w ARiMR i opóźnienia z tym związane, które obciążają PSL-owskie kierownictwo Agencji jeszcze z 2015 r. Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi wnioskowała, by Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła odpowiedzialność konkretnych osób za zaniedbania w ARiMR związane z kosztownymi zakupami informatycznymi w minionym okresie. Ważną, pozytywna rolę w naprawianiu błędów po PSL odegrał prezes agencji Daniel Obajtek. Obecnie agencja w większości uporała się z problemami i otwiera kolejne nabory. Trzeba pamiętać także o tym, że zaostrzono kryteria ze względu na Komisję Europejską, która, mówiąc wprost, bardzo uważnie przygląda się wydatkowaniu pieniędzy w Polsce i niektóre cele oraz sposoby kwestionuje. Na przykład bardzo lekkie i łatwe wydanie kilku miliardów złotych na wsparcie grup owocowo-warzywnych zostało zakwalifikowane w Brukseli jako wyłudzenie środków publicznych. W związku z tym teraz środki unijne należy wydatkować tak, aby nie było najmniejszego podejrzenia, że one nie trafiają do tych, których powinny wesprzeć. Wydaje mi się również, że czas łatwych pieniędzy w rolnictwie w UE się kończy. Nie do końca znamy także kierunki, jak i budżet wspólnej polityki rolnej w 2020 r.

Wywiad ukazał się we wrześniowym numerze miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (28)

  • spod remizy 2017-10-16 23:02:56
    Ja to myśle , że ten łach co siebie nazywa Mistrzem jest studentem dziennikarstwa u ojca dyrektora, takiego gnoju to nikt inny nie potrafi wymyśleć. Przecież nawet wiejski głupek czasem cos mądrego powie , a tu głupawka za głupawką .
  • wojtek 2017-10-16 19:28:31
    ciekawe ile zarabia taki specjalista co tylko historie opowiada 2017 się kończy a oni dalej o 2014 pier.....lą
  • hodowca ze strefy 2017-10-16 08:17:54
    mistrzu od dwóch lat oglądam komisje rolnictwa w zw. z ASF i to dobra zmiana nawala a czasu na pracę było aż nadto i przestań już tym PSL i PO się zasłaniać to żałosne w twoim wydaniu
  • fachowiec 2017-10-16 08:15:52
    Ten pan specjalista mówi żeby maszyny wspólnie użytkować bo taniej, jednocześnie nawiązuje do modernizacji ze były wnioski "przeinwestowane" i to chyba dla naszego dobra 17 tys. rolników dostało odmowy. A pan Ardanowski jakim jeździ samochodem? Ten za 30 ty i ten za 300 oba spełniają to samo zadanie: Powoduje przemieszczenie z pkt. A do pkt. B😊
  • Przełożony mistr@ 2017-10-16 06:43:41
    Oj mistrzu ze tez cie ten PIS jeszcze w tej arimr trzyma. Pojdziesz ty na bruk niebawem oj pójdziesz. I jeszcze proces jaki się zda.
  • łazarz 2017-10-16 00:01:22
    Czeka nas niezła "zabawa" ponieważ plag egipskich było dziesięć i to zesłanych przez samego Boga Jahwe. Nie pomogą zatem kwarantanny, płoty itp. Pozostaje tylko modlitwa.
    Tak tylko zapytam czy muchy, które egzystowały na padlinie zarażonej ASF tego wirusa
    roznoszą? POzdrawiam.
  • Mistrz 2017-10-15 22:11:43
    hodowca ze strefy, przez 8 lat się mnożyły problemy którym chłopaczki z PSL dogodne warunki zapewniały i teraz oczekiwanie że w 2 lata Dobra Zmiana ma posprzątać każdy segment który PSL z PO ugnoiło. Pomoc dla Rolnikow jest na bieżąco realizowana, Rolnicy przez PSL byli traktowania jak zlo konieczne, to i ASF przepuścili by jeszcze bardziej Polskie Rolnictwo zgnębić na korzyść obcego kapitału. Taki klimat dziecinko, czy się tobie podoba, czy nie.
  • hodowca ze strefy 2017-10-15 21:59:24
    do mistrza daj już spokój temu PSL przez dwa lata to dziki można było wystrzelać a hodowcom pomóc ale jak się liczy na cud i tylko próbuje gasić pożar to niestety się nie uda
    brakuje wizji w dobrej zmianie a PSL już dwa lata za burtą i ile jeszcze czasu będziecie się nim zastawiać
    Ja mam zdanie PSL nie był idealny a dobra zmiana też nie lepsza
  • Mistrz 2017-10-15 21:48:26
    Taką plagą, częściowo unieszkodliwioną jest PSL, obsiadał ta banda koniczynki samorządy i instytucje rolne i teraz stamtąd Dobrym Zmianom szkodzi, bo tęskno im do tego co było i dzięki czemu im się lepiej żyło.
  • Mistrz 2017-10-15 21:43:51
    Chłopaczki z koniczynką w marynarce się pienią bo oni Dobrej Zmiany w Rolnictwie nie wprowadzali, na boku chłopaczki Sawickiego z ziemi zyski dla siebie czerpali oddając za bezcen grunty w władanie obcego kapitału.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.166.228.35
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!