Wystąpienie na terytorium Polski wirusa afrykańskiego pomoru świń zostało potwierdzone w dwóch przypadkach. Oba z nich dotyczyły padłych dzików znalezionych w powiecie sokólskim. Jak informują rolnicy z pobliskich miejscowości służby weterynaryjne przebadały część zwierząt w tym obszarze. Wyniki badań w żadnym przypadku nie potwierdziły zarażenia wirusem.

Wielu rolników z Podlasia zadaje otwarte pytania: czy ASF w Polsce jest pomorem świń czy dzików i dlaczego więcej krzyku jest wokół trzody chlewnej i związanych z tym restrykcjami, a nie wokół dzików, które w dalszym ciągu przemieszczają się z terenów Białorusi, gdzie został wprowadzony odstrzał tych zwierząt.

- Jeśli nie zostaną wprowadzone odpowiednie działania, dziki z Białorusi nadal będą uciekać do nas. Bo właśnie tak to trzeba nazywać. Zwierzyna jest wypłoszona przez masowy odstrzał za naszą wschodnią granicą i poszukuje schronienia tu – na Podlasiu – mówi Hodowca. U nas zakazano przemieszczania świń i wstrzymano praktycznie odstrzał dzików. W takiej sytuacji pozostaje tylko czekać jak kolejne sztuki czy to zdrowe czy zarażone będą przepływały przez granicę z Białorusią i dalej jeszcze w głąb naszego kraju! – dodaje.

Jak tłumaczy jeden z podlaskich hodowców trzody chlewnej, w produkcji zwierzęcej zawsze najważniejsza jest zasada: lepiej zapobiegać niż leczyć.

- Pytam się zatem, czy nie łatwiej było zapobiec przedostaniu się ASF na teren Polski, wtedy gdy jeszcze to było możliwe? Wystąpienie tej choroby na terenie Białorusi i Litwy sugerowało, że jej wystąpienie u Nas jest tylko kwestią czasu. W tej chwili otrzymujemy komunikaty od powiatowych lekarzy weterynarii, że trzeba ogrodzić gospodarstwa, rozkładać maty dezynfekcyjne – za takie działania trzeba zapłacić z własnej kieszeni, a My dokładamy do produkcji w chwili obecnej! Grodzić granice trzeba było wcześniej! – tłumaczy rolnik.

Podobał się artykuł? Podziel się!