Pod koniec zeszłego tygodnia Krajowy Związek Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej, przekazał informacje na temat fatalnych sygnałów docierających z jednej z ferm trzody. W obiekcie o obsadzie około 3 tys. sztuk, położonych nieopodal Chodzieży (woj. wielkopolskie) znaleziono kilkadziesiąt chorych zwierząt. W kontekście wydarzeń jakie w ostatnich tygodniach dzieją się na ścianie wschodniej trudno się dziwić, że natychmiast pojawiły się spekulacje mówiące, że objawy choroby mogą oznaczać wystąpienie ASF w stadzie. Na szczęście obawy te nie potwierdziły się. Jak mówi Aleksander Dargiewicz z KZP-PTCh, nie wiadomo jeszcze na co zachorowały zwierzęta, wiemy jednak że nie był to afrykański pomór świń.

- Część objawów, a przede wszystkim duża liczba chorych zwierząt mogły sugerować, że spełnił się czarny scenariusz. Na szczęście badania wykonane w Państwowym Instytucie Weterynaryjnym w Puławach nie potwierdziły obecności wirusa ASF w tkankach zwierząt. Nie wiemy jeszcze na co zachorowały zwierzęta, wiemy natomiast, że nie był to afrykański pomór świń. Dla wszystkich producentów świń jest to jednak sygnał, że muszą się pilnować – powiedział w rozmowie z naszym portalem Aleksander Dargiewicz.

Wielkopolska jest regionem o największym w kraju zagęszczeniu produkcji trzody chlewnej. Szacuje się, że z tego terenu pochodzi nawet 25 proc. całkowitej produkcji żywca wieprzowego w kraju. Wystąpienie pomoru w tym regionie mogłoby więc okazać się zgubne w skutkach dla całej krajowej produkcji trzody.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!