W Tusznie pod Łodzią spotkali się hodowcy świń z okręgu łódzkiego na zaproszenie firmy Big Dutchman. W spotkaniu uczestniczy także Farmer.

Rolnicy dyskutują o najnowszych rozwiązaniach w produkcji trzody, ale także o ich sytuacji ekonomicznej. W przerwie kawowej pomiędzy wykładami o najnowszych technologiach produkcji i wysposażenia chlewni, rolnicy rozmawiali o afrykańskim pomorze świń, który jest już w UE - na Litwie oraz zakazie eksportu wieprzowiny do Rosji. 

- Cena za kilogram żywej wagi była na poziomie 6,4 zł, teraz spadła poniżej 5 zł, są odbiorcy, którzy oferują już 4,9 zł za kg - mówił jeden z producentów z województwa łódzkiego.

Wg rolników punkty skupu i zakłady obierające wieprzowinę od nich patrzą na cenę skupu tuczników w Niemczech, a tam miała ona spaść już o ok. 0,5 zł za kg po wprowadzeniu rosyjskiego embarga. 

- Za "duńczyka" (prosię - przyp. red.) płacimy 340 zł/szt - z czym to uchować - pytają rolnicy, skoro za tucznika w skupie odbiorcy płacą 500 zł?

Hodowcy boją się strefy buforowej dla ASF, która miałaby być wprowdzona na obszarze Polski. Rosja naciska Komisję Europejską na wprowdzenie takiego rozwiązania, żeby odbolokować eksport wieprzowiny z zachodniej Europy. Zakazem eksportu objęte miałyby być także kraje nadbałtyckie Unii Europejskiej (Litwa, Łotwa i Estonia).

- Jak zrobią z nas strefę buforową to dopiero dostaniem po d... - mówił nam jeden z producentów trzody. 

- Litwa chciała postawić płot, prosiła o pieniądze, żeby odgrodzić się przed ASF ze wschodu i z południa (z Białorusi), to się Unia nie zgodziła, a teraz obudziła się i nie wie co zrobić - dodał inny hodowca. 

Rolnicy mówią wprost o interesie niemieckich rolników i boją się, że to właśnie naciski od naszych zachodnich sąsiadów zabezpieczą ich interes ekonomiczny, sprawiając, że Polska zostanie wyłączona z eksportu wieprzowiny. 

- Niech nasi więcej jeżdżą na Ukrainę, to dobrze na tym nie wyjdziemy - mówił kolejny rolnik.

Generalnie hodowcy obawiają się emarga, boją się nie czystej ekonomicznej gry Rosjan. Śmieją się mówiąc: "jak nas nie zablokują, to pewnie ASF nam podrzucą...".

Hodowcy oczekują, że minister rolnictwa będzie bronił ich interesów.  

Podobał się artykuł? Podziel się!