Już w marcu 2013 r. może się okazać, że pogłowie loch rasy puławskiej będzie liczyło jedynie 395 szt. - W związku z deklaracjami hodowców wiemy, że tyle nam zostanie w najgorszym wypadku – mówi dr Magdalena Szyndler-Nędza z Instytutu Zootechniki w Krakowie.

- Nie jest to dobra sytuacja nawet dla nas hodowców chcielibyśmy, aby puławiaki były bardziej popularne, wtedy nam też byłoby łatwiej sprzedawać zwierzęta hodowlane. Wiele rolników rezygnuje z udziału w programie bo wiąże się to z dużą biurokracją i trudno im się współpracuje z ARiMR – mówi Karol Kropiwiec, hodowca świń puławskich z woj. lubelskiego.

Według dr Szyndler-Nędzy dużym wsparciem i pomocą w ocaleniu tych populacji było by przede wszystkim podniesienie stawki dopłat oraz rozwinięcie systemu promocji tych ras, a przede wszystkim produktów z nich uzyskiwanych.

- Na liście produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa mamy takie produkty ze świni złotnickiej jak: udziec pieczony ze świni złotnickiej białej, kiełbasa biała w słoiku, szynka wielkanocną. Rasa puławska jako zwierze również jest wpisana na tą listę – dodaje doktor.

Zbyt mała promocja i niewiele wyższa cena produktów tradycyjnych od konwencjonalnych nie rekompensuje hodowli ras rodzimych. - Inne kraje mają również swoje produkty z ras rodzimych które w porównaniu do standardowych wyrobów są dużo droższe, w Polsce produkty ze świń ras rodzimych są jeszcze zbyt mało popularne, a ich cena zbytnio nie odbiega od innych produktów – wyjaśnia dr Szyndler-Nędza. Podobał się artykuł? Podziel się!