Kryteria opłacalności produkcji tuczników w ciągu kilu ostatnich lat znacznie się zmieniły.

- Dzisiaj o opłacalności produkcji świń w tuczu nie decyduje już procent upadków, warchlaków czy później tuczników ale status zdrowotny całego stada. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – niski status zdrowotny zazwyczaj, który powoduje obniżenie apetytu części zwierząt z grupy, pogorszenie wykorzystania paszy, a w końcowym efekcie wydłużenie czasu trwania całego tuczu. To najczęściej niesie ze sobą mocne niewyrównanie wagowe tuczników na koniec tuczu. W końcowej stawce zamiast wszystkich sztuk w wadze ubojowej mamy duży odsetek tuczników, które tej masy jeszcze nie osiągnęły i ważą około 90 kg – mówi prof. Zygmunt Pejsak z PIW - PIB w Puławach.

Jak podkreśla profesor, w tym przypadku nie możemy już liczyć, że te zwierzęta dogonią pozostałe i sprzedamy je w dobrej wadze.

 – Jedyną szansą  na dalsze ograniczenie strat jest sprzedanie tych świń. Takie tuczniki już nie urosną, bo są po prostu zakażone – będą źle wykorzystywały pasze, co pogłębi straty, bo przecież koszty paszy w niektórych gospodarstwach to nawet 70 proc. kosztów ogólnej produkcji – tłumaczy profesor.

Porównując stada ze złym i dobrym statusem zdrowotnym, możemy zauważyć, że dobowe przyrosty świń w takich grupach mogą się od siebie różnić nawet o 160 g/dobę.

Jeżeli na początku tuczu mamy dobrą genetykę, skarmiamy paszę wysokiej jakości to przyczyn niewyrównania wagowego musimy się doszukiwać właśnie w obniżonym statusie zdrowotnym stada. Nie pokonamy tych problemów jeżeli nie będziemy szczepić świń. Dlatego jeżeli niewyrównanie wagowe pojawia się w naszym stadzie to trzeba też zwrócić uwagę na lekarza weterynarii, który powinien być dla nas najlepszym konsultantem, być może zastanowić się też nad zmianą programu profilatycznego– podkreśla prof. Pejsak. Podobał się artykuł? Podziel się!