Jak podkreślają działacze PIR niedopuszczalne jest, aby w tak drastycznej sytuacji pozostawić rynek ,,sam sobie''.

Wśród zaniepokojonych rolników powtarzają się pytania: dlaczego nic nie robi się, by uspokoić rynek, dlaczego koszty afery dioksynowej będą musieli pokryć rolnicy?

Niemiecki producent sobie poradzi, gdyż z pewnością otrzyma pomoc od państwa, na co może liczyć polski rolnik? Kto zrekompensuje mu stratę? -dopytuje Izba z Podlasia. Skoro funkcjonujemy w ramach wspólnego rynku, to problem i jego rozwiązanie także powinno być wspólne! - dodają zdesperowani rolnicy.

Nic też nie pomoże wprowadzenie dopłat do prywatnego przechowania, gdyż te pieniądze trafią do przetwórców i właścicieli chłodni, a nie rolników. Ci pierwsi przeczekają aferę i sprzedadzą zgromadzone zapasy, co może spowodować długie utrzymywanie się niskich cen dla producentów, a to z kolei może zrujnować i tak już bardzo trudny rynek wieprzowy - mówi Tomasz Gietek, prezes Podlaskiej Izby Rolniczej.

Dlatego zdaniem PIR bardziej celowe byłoby wprowadzenie dopłat do eksportu mięsa na rynki poza granice Unii Europejskiej, a także wprowadzenie obowiązku umieszczania informacji o kraju pochodzenia mięsa na etykietach produktów.

Podobał się artykuł? Podziel się!