"Rynek nie uzdrowi sytuacji. Potrzebna jest pomoc rządu dla producentów wieprzowiny, ponieważ został przeinwestowany sektor przetwórstwa mięsa, a jest niedoinwestowany sektor produkcji żywca" - powiedział prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej "Polsus" Jan Biegniewski.

Jego zdaniem pieniądze dla hodowców świń mogły pochodzić z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) na lata 2007-2013. Przeznaczono je jednak na inwestycje w gospodarstwach, m.in. na zakup traktorów i innego sprzętu rolniczego, a nie na modernizację budynków gospodarczych. Stało się tak dlatego, że rozliczenia projektów dotyczących rozbudowy budynków gospodarskich były skomplikowane.

Według Biegniewskiego w tej perspektywie finansowej przeznaczenie unijnych pieniędzy na wsparcie producentów trzody jest już niemożliwe. Ale pieniądze mogą się znaleźć w nowym PROW na lata 2014-2020. Jak stwierdził, środki te powinny być skierowane przede wszystkim do gospodarstw, które zajmują się rozrodem trzody chlewnej.

Zaznaczył też, że ważne, aby polscy rolnicy zajęli się hodowlą prosiąt, gdyż to produkcja bardziej opłacalna niż tucz trzody. Obecnie wiele prosiąt importuje się z Niemiec i Danii.

Prezes zaznaczył, że możliwa jest też pomoc krajowa. W ramach pomocy de minimis (czyli bez potrzeby uzyskiwania na nią zgody Komisji Europejskiej) można by dotować np. zakup prosiąt - zaznaczył. Dodał, że rozwojowi hodowli trzody nie sprzyjają liczne kontrole weterynaryjne. Wskazał ponadto, że problemem branży jest zbyt mała koncentracja produkcji i zbyt wysokie koszty pasz, które powodują, że w wielu małych gospodarstwach produkcja żywca jest nieopłacalna.

W 2011 r. na jedno gospodarstwo prowadzące chów świń w Polsce przypadało 38 sztuk, podczas gdy w Niemczech - 794 sztuk, Holandii - 1743, w Danii - 2583, a we Francja - 569. W ocenie ekspertów rozproszenie hodowli świń w Polsce jest jednym z największych problemów tego sektora rolnictwa. W 2011 r. świnie hodowało 360 tys. gospodarstw. W Polsce tylko 1 proc. ferm ma co najmniej 500 sztuk świń, podczas gdy w Niemczech i we Francji - ponad 30 proc.

Według prof. Zygmunta Pejsaka z Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach, zaniedbania w produkcji trzody leżą po stronie państwa, ale też rolników. Ekspert zarzucił resortowi rolnictwa brak dalekowzrocznej polityki w tej sprawie, a rolnikom za mały profesjonalizm w zakresie zasad organizacji zarządzania produkcją.

Podobne wnioski o potrzebie wsparcia wysuwa powołany w marcu tego roku przez ministra rolnictwa zespół ds. opracowania programu wsparcia sektora produkcji trzody chlewnej. W jego opinii trzeba przede wszystkim pomóc w utrzymaniu loch i pozyskaniu dobrej jakości prosiąt.