Dodatek olejów roślinnych, lub oleju rybnego to dobry sposób na zwiększenie kaloryczności mieszanki. Jest ono stosowane szczególnie często w żywieniu zwierząt młodych: warchlaków i tuczników w pierwszej fazie tuczu. Zwierzęta te charakteryzują się bowiem największym zapotrzebowaniem na energię. Stosując dodatek olejów w prosty sposób podnosimy wartość energetyczną paszy. Pozornie prosty zabieg, jakim jest natłuszczanie może jednak spowodować spore problemy. Warto zatem wiedzieć, jak im przeciwdziałać.

Przy wielu swoich zaletach, pasze natłuszczane mają jeden zasadniczy minus – niewielką trwałość. Tłuszcz podatny jest bowiem na utlenianie (jełczenie) przez co pasze z dużym udziałem tłuszczu charakteryzują się krótkim terminem przydatności. Mieszanki takie należy zatem skarmiać najlepiej bezpośrednio po przygotowaniu. W dużych fermach jest to oczywiste, w mniejszych gospodarstwach zdarza się jednak przygotowywania pasz „na zapas”. Kolejna rzecz, o której warto pamiętać, to zabezpieczenia paszy przy udziale antyoksydanta. Mogą to być przeciwutleniacze naturalne (np. witamina E), jak i syntetyczne (etoksychinolina, BHA, BHT).

Pamiętać należy także o dokładnym wymieszaniu natłuszczanej paszy. Mieszalnik w którym przygotowywana jest taka mieszanka powinna być wyposażona w natłuszczarkę. To proste urządzenie składające się z pompy oraz systemu przewodów i dysz, które dozują określoną ilość oleju w trakcie mieszania. Niestety „ręczne” dozowanie oleju do paszy może powodować jej zbrylanie i nierównomierne wymieszanie tłuszczu. Choć koszt natłuszczarek nie jest wysoki (najprostsze modele można nabyć za około 3 tys. zł), dla niektórych rolników inwestycja taka nie jest zasadna. Stąd też w takim przypadku lepiej zdecydować się na dodatek surowca paszowego bogatego w tłuszcz (np. makuchu rzepakowego).

 

Podobał się artykuł? Podziel się!