Pierwszy przypadek wystąpienia afrykańskiego pomoru świń odnotowano w naszym kraju ponad trzy lata temu. Czas ten pozwolił lepiej poznać zarówno samą biologię wirusa, jak i zachowania dzików. O doświadczeniach ostatnich trzech lat związanych z szerzeniem się pomoru, mówił podczas tegorocznych targów "Ferma" prof. Zygmunt Pejsak z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego – PIB w Puławach.

- Ostatnie lata pozwoliły nam stwierdzić między innymi jakie jest tempo szerzenia pomoru, częstotliwość występowania choroby ale także właściwości samego wirusa. W naszym kraju wystąpiły trzy etapy rozwoju choroby. Do ubiegłego roku w kraju występowały tylko dwa pierwsze z nich: występowanie choroby w populacji dzików, i przekazywanie wirusa od dzików, do świń domowych. Niestety w zeszłym roku doszliśmy również do trzeciej fazy: przekazywania choroby ze stada świń, do populacji dzików. W powiecie monieckim jeden rolnik zakopał bowiem w lesie dziki z objawami ASF, następnie dziki ryjące na tym terenie zaraziły się chorobą. – tłumaczył profesor.

Jak mówił specjalista, niepokojącym zjawiskiem jest możliwe nabycie odporności przez dziki:

- Obecnie mamy trzy główne zgrupowania choroby – okolice Hajnówki, pogranicze województwa podlaskiego, lubelskiego i mazowieckiego, oraz powiat moniecki. W okolicach Hajnówki, czyli tam gdzie wirus obecny jest od trzech lat, widzimy spadek nowych zachorowań. W próbkach pobranych od odstrzelonych zwierząt obserwujemy natomiast nie tylko obecność wirusa, ale także seroreagentów, co świadczyć może o stopniowym wytwarzaniu oporności przeciw wirusowi ASF. To bardzo negatywne zjawisko, gdyż takie zwierzęta przeżywają dłużej, i mogą przenosić chorobę na większe odległości – tłumaczył profesor Pejsak.

Za duże zagrożenie uznał on również martwe dziki znajdowane w lasach:

- Żywe dziki nie są tak groźne jak martwe. Pamiętajmy, dziki nie są kanibalami, ale na rozkładających się zwłokach rozwijają się larwy much chętnie zjadane przez inne dziki. W ten sposób bardzo łatwo o zakażenie wirusem. Bardzo ważnym działaniem jest zatem zbieranie i utylizacja padłych dzików.

Profesor Zygmunt Pejsak wskazał też na duże zagrożenie ze strony Ukrainy:

- Może się okazać, że stopniowo opanujemy problem ASF-u na Podlasiu, ale wówczas choroba pojawi się w naszym kraju od strony granicy Ukraińskiej. Musimy niestety pogodzić się z tym, że pomoru z populacji dzików nie wyplenimy. W najbliższych latach nie ma szans na opracowanie szczepionki przeciwko chorobie, nie jesteśmy w stanie wybić również wszystkich dzików, lub zabezpieczyć szczątków wszystkich padłych zwierząt. Jednak jeżeli odpowiednio zabezpieczymy nasze obiekty, wówczas nie wpuścimy pomoru na fermy.