Wczoraj w godzinach przedpołudniowych dotarła do nas zaskakująca informacja. Na południowym wschodzie Czech odnotowano pierwszy przypadek afrykańskiego pomoru świń w populacji dzików:

Czytaj więcej: ASF dotarł do Czech!

Sytuacja ta udowodniła wszystkim, jak nieprzewidywalny jest wirus ASF. Przypadki choroby pojawiły się w odległości kilkuset kilometrów od miejsc występowania wirusa. Dystans jaki dzieli okolice miasta Zlin od stref ASF w Polsce wynosi około 480 km. Nieco bliżej stąd do miejsc występowania pomoru na Ukrainie. Nie zmienia to jednak faktu, że praktycznie niemożliwe jest to, by wektorem który przeniósł chorobę do Czech był dzik. Nie sposób, by na przestrzeni dzielącej południowo – wschodnie Czechy, z miejscem dotychczasowego występowania choroby nie pojawiły się inne ogniska pomoru. Wiele wskazuje zatem, że stało się to, czego obawialiśmy się od lat: wirus prawdopodobnie został zawleczony przez człowieka.

Ostatnie wydarzenia uczą nas, że ASF-em nie są zagrożone wyłącznie tereny wschodniej Polski: tak naprawdę pomór może w każdej chwili pojawić się w dowolnym miejscu kraju. Tym bardziej powinniśmy dbać o ochronę biologiczną naszych stad. Nie można zapominać również o konieczności ograniczenie populacji dzików. 

Czytaj więcej: Przypominamy zasady ochrony stad przed ASF

Czytaj więcej: Niezbędna jest redukcja pogłowia dzików

Czy ostatnie wydarzenia zza naszej południowej granicy oznaczają początek marszu ASF na zachód Europy? Niestety miejsce wystąpienia zachorowań ulokowane jest niefortunnie: znajduje się bowiem w dość bliskiej odległości od granicy ze Słowacją i z Austrią. Wbrew pozorom zagęszczenie dzików na tym obszarze jest wyraźnie większe niż choćby na Podlasiu. Opanowanie sytuacji nie musi więc być zadaniem prostym. Wiele zależy jednak od sprawności działań czeskich służb weterynaryjnych.

Podobał się artykuł? Podziel się!