Musimy pamiętać, że przewód pokarmowy lochy w trakcie porodu nie pracuje normalnie. Wszystkie siły organizmu są skierowane na macicę. Perystaltyka jelit w tym dniu jest naprawdę mocno spowolniona.

- Dlatego też powinniśmy współgrać z fizjologią lochy poprzez ograniczenie dziennej dawki pokarmowej. Od 107 dnia ciąży do 115 zmniejszamy dawkę od 1,5 kg/na dzień do 0,5 kg paszy przed samym porodem, a w dniu porodu zostawiając tylko stały dostęp do wody – tłumaczył dr Krzysztof Janeczko z Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, podczas III Międzynarodowego Forum Żywieniowego Firmy Josera.

Zabiegi żywieniowe mają na celu ograniczenie zwiększonego namnażania się hemolitycznych bakterii E.coli. Zaparcia przed porodem powodują, że ilość bakterii rośnie bardzo szybko, jednocześnie zwiększa się ilość produkowanych przez nie toksyn. W tym okresie, a także kilka dni po porodzie są one największym zagrożeniem.

- Normalnie endotoksyny nie przedostają się do krwioobiegu przez ścianę jelita. Jednak podczas porodu ochrona jest słabsza. I dlatego w tym okresie występuje duże ryzyko pojawienia się MMA. Dlatego nie możemy bagatelizować obserwacji kału u loch. Jeżeli zauważymy, że jest on suchy  to możemy poratować się dodatkiem soli glauberskiej do paszy – mówił dr Janeczko.
Sól glauberską można podawać lochom 2- 3 dni przed porodem w ilości około 50 g na dobę. Pamiętajmy że sól glauberska  ma działanie przeczyszczające dlatego ważne jest aby nie przekroczyć dawki 100 g/szt./dobę. Najlepiej gdyby wypróżnienie u loch odbyło się po jednokrotnym podaniu soli. Jednak nie zawsze się to udaje.

Po porodzie dobrze jest też przygotować pójło dla lochy, które może składać się z mielonego suszu i otrąb pszennych zalanych ciepłą wodą z dodatkiem soli glauberskiej. Ten zabieg oprócz ograniczenia wystąpienia zaparć wpłynie korzystnie na perystaltykę jelit, a także pobudzi wydzielanie siary.

Po porodzie jedynym namacalnym i szybkim dowodem na to, że w jelicie grubym nadmiernie namnażają się szkodliwe bakterie jest podwyższona temperatura ciała.

- Zawsze trzy dni po porodzie sprawdzajmy temperaturę naszych loch, jeżeli jest ona wyższa niż 39,8 st. C jest to dla nas wystarczający dowód na to, że bakterie nadmiernie się namnażają. Innych sygnałów nie dostrzeżemy. Jest to alarm ostrzegający nas przed tym, że za chwilę, te bakterie zaczną produkować endotoksyny. Niedługo potem przedostaną się do gruczołu sutkowego lochy, stanie się on obrzęknięty i bolesny jest to już prosta droga do bezmleczności - wyjaśniał dr Janeczko.

W momencie, gdy zauważymy, że nasze lochy po porodzie mają podwyższoną temperaturę to musimy szybko współdziałać z naszym lekarzem weterynarii. Doktor Janeczko podkreślał tutaj, że  – w tym momencie możemy zdecydować się na podanie antybiotyku. Później, gdy bakterie zaczną produkować endotoksyny jest to już zbędne. Lek nie zadziała już tak jak byśmy tego chcieli, a endotoksyny będą już krążyć w organizmie lochy.