Ostatnie 4 tygodnie z pewnością nie były dobrym czasem dla producentów trzody. W tym czasie na krajowym rynku dało się zaobserwować obniżki cen sięgające nawet 70 groszy. Wśród rolników coraz częściej pojawia się niepokój. Na produkcji tuczników zarabiają bowiem coraz mniej, i nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy cena spadnie poniżej granicy opłacalności. O komentarz na temat aktualnej sytuacji na rynku poprosiliśmy Michała Koleśnikowa, dyrektora Departamentu Analiz Ekonomicznych, Sektorowych i Rynków Rolnych w Banku BGŻ BNP Paribas. 

- Na ostatnie obniżki cen trzody chlewnej wpłynęły dwa czynniki: osłabienie popytu na wieprzowinę ze strony rynku chińskiego, oraz stopniowa odbudowa produkcji świń w krajach Unii Europejskiej. Żaden z tych czynników w pojedynkę nie jest zbyt groźny, jednak po nałożeniu się na siebie skutkują znaczącym spadkiem poziomu cen świń rzeźnych. Mimo to nie obawiałbym się obecnie poważnego złamania rynku. Sądzę że ceny tuczników spadną do średniego poziomu i utrzymają się na nim przez dłuższy czas. Wyjątkiem mogą być miesiące zimowe, kiedy to co roku obserwujemy sezonowy spadek ceny. Zapotrzebowanie rynku chińskiego na wieprzowinę wciąż jest bowiem wysokie i jeszcze przez jakiś czas utrzyma się na takim poziomie. - tłumaczy specjalista

Jak mówi nasz rozmówca, wzrost samowystarczalności Chin pod względem produkcji wieprzowiny, nie musi być zagrożeniem dla europejskich producentów:

- Prawdopodobnie rynek chiński będzie dalej zwiększał swoją samowystarczalność pod względem wieprzowiny. Rozwój produkcji trzody chlewnej w tym kraju będzie jednak hamowany przez ograniczone zasoby ziemi rolnej czy pasz. Chiny jeszcze przez długie lata będą znaczącym importerem mięsa wieprzowego. Równie istotne jest także poszukiwanie rynków zbytu poza chinami. Inne kraje Azji południowo – wschodniej, takie jak Korea Południowa, Wietnam czy Filipiny, również mogą być poważnymi odbiorcami wieprzowiny. To kraje o szybko rosnącej populacji i szybko bogacącym się społeczeństwie, z pewnością w rynkach tych tkwi ogromny potencjał. - tłumaczy Michał Koleśnikow. 

Podobał się artykuł? Podziel się!