Piąte ognisko ASF na terenie naszego kraju wykryto tydzień temu na terenie powiatu wysokomazowieckiego. Chorobę stwierdzono wówczas w dość dużym gospodarstwie. W ciągu 24 godzin od stwierdzenia ogniska choroby zlikwidowano około 540 świń. Kontrowersje budzi jednak miejsce utylizacji zwierząt. Odbyła się ona w zakładzie w miejscowości Jezuicka Struga, położonej na Kujawach. Dystans pomiędzy zakładem utylizacyjnym a ogniskiem choroby wynosi około 350 km. Do całej sytuacji krytycznie odniósł się Krajowy Związek Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej. W przesłanym do naszej redakcji stanowisku czytamy między innymi:

„Za niewątpliwy błąd należy uznać decyzję Inspekcji Weterynaryjnej w sprawie wyboru miejsca utylizacji stada 566 świń z ostatniego piątego ogniska ASF w gospodarstwie położonym w miejscowości Rębiszewo - Studzianki, w gminie Wysokie Mazowieckie. Zdecydowano bowiem, że utylizacja odbędzie się w odległym o 350 km zakładzie utylizacyjnym w Jezuickiej Strudze. Transport zabitych zwierząt do Jezuickiej Strugi przebiegał ze strefy ochronnej do rejonu wolnego od ASF, gdzie wcześniej nie była notowana obecność wirusa afrykańskiego pomoru świń. Mało tego, na miejsce utylizacji wybrano województwo kujawsko-pomorskie, czyli rejon intensywnej produkcji trzody chlewnej, który charakteryzuje się dużym zagęszczeniem populacji świń i dzików”.

W przesłanym do naszej redakcji stanowisku, przedstawiciele KZP-PTCh wyrażają również swoje obawy co do warunków, w jakich martwe zwierzęta zostały przetransportowane w głąb Polski.

„Zakłady utylizacyjne zazwyczaj nie dysponują drogim sprzętem, który posiada filtry powietrza nie pozwalające na przedostawanie się wirusom na zewnątrz. Jeżeli taki sprzęt został wynajęty, to jesteśmy ciekawi, skąd on pochodził? Nie sądzimy bowiem, aby jakikolwiek przedsiębiorca (firma hodowlana) udostępniła specjalistyczny sprzęt do transportu zwierząt hodowlanych na potrzeby transportu sztuk zarażonych wirusem ASF! Czy transport był konwojowany? Czy kierowca został przeszkolony na wypadek jak ma postępować w przypadku rozszczelnienia pojazdu? Czy kierowca posiadał odpowiednią odzież ochronną i co się z nią potem stało? Czy wykonał staranne odkażenie swojego ciała po zakończeniu transportu? Jak odkażono pojazdy, którymi wykonano transport?  Z uwagi na liczbę zwierząt do transportu musiało być użytych kilka samochodów. Czy jechały one w konwoju, czy oddzielnie? Czy transport odbywał się jednym samochodem, który wykonał kilka kursów? Czy samochody zatrzymywały się po drodze? Jeśli tak to w jakich miejscach? Czy miejsca te natychmiast odkażono?” – czytamy w stanowisku związku.