Ostatnie dwa tygodnie nie były dobrym czasem dla producentów świń w Europie. W tym czasie cena świń w Niemczech spadła o 11 eurocentów. W wielu krajach (w tym w Polsce) odbiło się to na poziomie cen w lokalnych rzeźniach. W serca rolników wkrada się niepokój: obawiają się oni bowiem, że ostatnie wydarzenia mogą być początkiem nowego kryzysu. Zdaniem doktora Janusza Wojtczaka, wiceprezesa Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej, trudno racjonalnie wytłumaczyć ostatnie wydarzenia:

- Obecnie obserwowana sytuacja jest zupełnie niespotykana. Biorąc pod uwagę porę roku, spodziewalibyśmy się raczej sezonowych wzrostów cen związanych z sezonem grillowym, czy wynikającym z upałów spadkiem tempa wzrostu tuczników. Tym bardziej zadziwiają duże obniżki cen jakie na początku lipca zaobserwowano na rynku niemieckim. Trudno racjonalnie wytłumaczyć z czego mogą wynikać. Prawdopodobnie mamy do czynienia z grą cenową dużych zakładów ubojowych w Niemczech. W naszej szerokości geograficznej, to niemieckie rzeźnie rządzą rynkiem, stąd duże spadki cen także w naszym kraju – tłumaczy specjalista.

Jego zdaniem na poziom cen w Niemczech teoretycznie mogły wpłynąć także inne czynniki (wyjazdy wakacyjne ludności, pogoda niesprzyjająca grillowaniu), jednak trudno oczekiwać, by mogły one aż tak bardzo wpłynąć na poziom cen.

Zdaniem naszego rozmówcy trudno obecnie przewidzieć co przyniosą najbliższe tygodnie, nie powinniśmy jednak raczej oczekiwać załamania rynku:

- W obecnej sytuacji bardzo trudno prognozować, co wydarzyć się może w najbliższej przyszłości. Brakuje racjonalnych argumentów, ku temu, by spodziewać się dalszych podwyżek, ostatnie wydarzenia wskazują jednak na to, jak nieprzewidywalny jest rynek trzody chlewnej. Sądzę jednak, że ostatnie wydarzenia nie będą miały charakteru trwałego. W obecnej fazie „cyklu świńskiego” nie da się bowiem trwale odmienić trendów na rynku. – tłumaczy Janusz Wojtczak

Podobał się artykuł? Podziel się!