W dzisiejszych czasach znaczna część producentów trzody chlewnej, przed sprzedażą poddaje tuczniki ocenie mięsności. Sprzedaż świń w wadze bitej ciepłej premiuje tych rolników, którzy produkują tuczniki cechujące się wysokim udziałem mięsa w tuszy. Jak wiadomo, najwyższą cenę skupu uzyskać można sprzedając tuczniki ocenione w klasie S, czyli o mięsności większej bądź równej 60 proc. Jednak czy w każdym przypadku warto jest dążyć do uzyskania tuczników o takiej mięsności?


Zdaniem dr inż. Tomasza Schwarza z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie nad tym zagadnieniem warto jest się poważnie zastanowić: - Za tuczniki ocenione w klasie S, zakłady mięsne płacą zazwyczaj niewiele więcej niż za klasę E. Różnica w cenie wynosi na ogół nie więcej niż 10 groszy za kilogram. Natomiast, aby zwierzęta zostały zakwalifikowane do tej klasy, niezbędne jest nie tylko zachowanie wysokich standardów chowu. Wiąże się to także z wyższymi koszami żywienia. Często może, więc okazać się, że po prostu bardziej opłaca się produkcja tuczników o nieco niższej mięsności, kwalifikującej je do klasy E – mówił w czasie konferencji „Nowoczesna produkcja – świnie” dr inż. Tomasz Schwarz.