W mijającym roku udało nam się odwiedzić gospodarstwa trzody chlewnej w różnych zakątkach Polski. Zawsze celem podróży było odpowiadanie na pytania nurtujące hodowców i producentów dotyczące problemów pojawiających się w codziennej produkcji trzody chlewnej.

Naszym ekspertem, który podczas spotkań z rolnikami odpowiadał na wiele szczegółowych pytań, była prof. Anna Rekiel z Zakładu Hodowli Zwierząt SGGW. Niektóre z zagadnień, które udało nam się przedstawić na łamach Farmera dotyczyły m.in.: problemów z utrzymaniem prawidłowej kondycji u loch po odsadzeniu miotu, pojawiającej się martwicy uszu wśród prosiąt, nadmiernego przygniatania młodych przez lochy, czy też nieskutecznej pierwszej inseminacji młodych loszek. To tylko część tematów, które omawialiśmy w prowadzonym przez cały rok cyklu "Łączymy naukę z praktyką".

Jednocześnie odwiedzając gospodarstwa nie można było pominąć innowacyjnych rozwiązań, które czasami były pomysłem samych rolników. Należy podkreślić, że wdrożone w chlewniach pomysły i rozwiązania, nietylko poprawiały dobrostan zwierząt, ale miały również wymiar profilaktyczny. Z pewnością ułatwiały też codzienną pracę ludzi; była ona bardziej wydajna i ergonomiczna.

Brakuje rąk do pracy

Temat, który był bardzo często poruszany przez właścicieli stad, to problem z zatrudnieniem odpowiedniej ilości osób do pracy. Jak się okazało, podczas prowadzonych z gospodarzami rozmów w terenie, nie jest łatwo znaleźć osobę do pracy w gospodarstwie.

Odpowiedzialną i z zaangażowaniem wykonującą swoje obowiązki.

Ten problem najbardziej doskwierał Marii i Zbigniewowi Krukom z woj. lubelskiego. Mimo tego, że ich syn jest studentem zootechniki i w każdej wolnej chwili aktywnie udziela się w prowadzeniu gospodarstwa, to w trakcie roku akademickiego nie może w pełni pomagać rodzicom.

- Trudno jest dzisiaj znaleźć na stałe dobrego pracownika. Nie jesteśmy w stanie sami z mężem zadbać, aby wszystkie zaplanowane czynności w gospodarstwie były w pełni wykonane.

Najbardziej brakuje czasu na sprzątanie. Dlatego nie zawsze kojce dla zwierząt wyglądają tak jak byśmy chcieli - mówiła pani Maria, producentka prosiąt. Pani Maria jasno podkreślała, że świadoma swojej pracy osoba, jest na wagę złota.