Mimo że dla wielu gałęzi produkcji zwierzęcej, czasy nie są najszczęśliwsze, firma De Heus wciąż stawia na rozwój. W piątek otwarto kolejny, ósmy już zakład produkcyjny tej firmy w naszym kraju. Tym razem jest to wytwórnia premiksów. – Ta decyzja wynika z przyjętej przez nas kilka lat temu strategii rozwoju, która zakłada stałe powiększanie oferty naszych produktów. Dzięki temu możemy ją dopasować do wszystkich producentów zwierząt – mówił podczas otwarcia Witold Obidziński, dyrektor generalny De Heus Polska.

W uroczystym otwarciu uczestniczyli właściciele firmy, przedstawiciel Ambasady Królestwa Niderlandów w Polsce, oraz przedstawiciele lokalnych władz. Fabryka została również poświęcona przez miejscowego proboszcza, co miejmy nadzieję zapewni powodzenie inwestycji, jak i bezpieczną pracę personelu. Bezpośrednio przed uroczystością, odbyła się także konferencja prasowa, na której członkowie zarządu De Heus Polska odpowiadali na pytania zaproszonych dziennikarzy.

Zdaniem członków zarządu firmy, decyzja o uruchomieniu zakładu produkcji premiksów jest przede wszystkim odpowiedzią na potrzeby rynku. Obecnie dostrzec można zmiany w trendach żywieniowych: coraz więcej producentów rezygnuje ze stosowania pasz opartych na bazie koncentratów, a w zamian przygotowuje mieszanki paszowe na bazie zbóż, pasz wysokobiałkowych i właśnie premiksów. Z drugiej strony, na rynku stale wzrasta znaczenie mieszanek pełnoporcjowych, do przygotowania których niezbędne są również produkowane przez fabrykę mieszanki. Stąd też dwojaka oferta produktowa – będą to zarówno premiksy farmerskie jak i przemysłowe. W ofercie znajdą się mieszanki dla bydła, trzody i drobiu. Te ostatnie stanowić będą główną gałąź produkcji.

Budowa obiektu trwała ponad rok, kilka miesięcy zajęły także prace technologiczne związane z uruchomieniem urządzeń produkcyjnych. Wydajność fabryki przekracza 20 tys. ton rocznie. W zakładzie znajdują się dwie oddzielne linie produkcyjne – jedna przeznaczona jest wyłącznie do produkcji premiksów zawierających kokcydiostatyki. - Produkty z obu linii spotykają się dopiero na stanowisku paletowania, co daje gwarancje, że wspomniane dodatki znajdą się tylko tam gdzie powinny – mówił w czasie oprowadzania grupy dziennikarzy po zakładzie Wojciech Pietras. Linia jest w pełni zautomatyzowana, a specjalny system dba o to aby wychwycić ewentualne pomyłki pracowników. Daje to gwarancję bezpieczeństwa produkowanych w zakładzie mieszanek. Premiksy wytwarzane w zakładzie przeznaczone będą głównie na rynek krajowy, część z nich trafi również do naszych południowych sąsiadów.