W zeszły tygodniu dotarły do naszej redakcji dwie informacje, które mają szczególne znaczenie w kontekście walki z afrykańskim pomorem świń. Pierwsza z nich dotyczy decyzji Ministerstwa Środowiska odnośnie możliwości całorocznego polowania na dziki na terenie całego kraju.

Czytaj więcej: MŚ: Na dziki można polować przez cały rok

Drugą ze wspomnianych informacji jest, powracający jak bumerang, temat budowy ogrodzenie wzdłuż granicy białoruskiej, którego zadaniem byłoby zatrzymanie migracji dzików.

Czytaj więcej: Jurgiel: Koszt ogrodzenia zapobiegającego migracji dzików to 130 mln zł

Obie informacje, zarówno ta dotycząca możliwości całorocznego polowania na dziki, jak i powracający temat budowy ogrodzenia należy potraktować jako dobre wieści. Pojawia się jednak pytanie: dlaczego nie zajęto się tym tematem trzy lata temu? O redukcję populacji dzików środowiska rolnicze apelują od 2014 roku. Również w 2014 roku pojawił się krytykowany i ośmieszany wówczas z każdej strony temat budowy ogrodzenia. Gdyby pewne decyzje podjęto trzy lata temu, całkiem możliwe, że dziś bylibyśmy krajem wolnym od ASF, lub pomór byłby jedynie problemem kilku przygranicznych gmin. Niestety stało się inaczej. W ciągu trzech ostatnich miesięcy w kraju wykryto 70 ognisk pomoru w stadach świń, a łączna liczba przypadków choroby u dzików za kilka tygodni przekroczy pewnie magiczną liczbę 500. 

Czytając wspomniane informacje, chciałoby się powiedzieć „lepiej późno niż wcale”. Niestety, obawiam się, że w tym przypadku trzy lata zwłoki, to zdecydowanie zbyt długo. Najbardziej denerwuje zaś kwestia budowy ogrodzenia. Pomysł ten miałby sens wspomniane 3 lata temu. Dziś, gdy pomór występuje w odległości 80 - 90 km od granicy, będzie to tylko wyrzucanie pieniędzy w błoto. 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!