PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Dobra locha to mleczna locha

Dobra locha to mleczna locha Fot. BW

Autor: Bartosz Wojtaszczyk

Dodano: 16-07-2017 07:37

Tagi:

Mleczność macior jest podstawowym czynnikiem decydującym zarówno o liczebności miotu, jak i kondycji zdrowotnej prosiąt. Warto zastanowić się, od jakich czynników mleczność zależy i w jaki sposób możemy ją poprawić.



Od lat jednym z celów hodowli trzody chlewnej było zwiększenie liczebności miotów. Dziki, od których wywodzą się świnie domowe, rodzą w jednym miocie od 4 do 8 młodych. Tymczasem u współcześnie użytkowanych genotypów świń liczba urodzonych prosiąt bywa kilkukrotnie wyższa: obecnie standardem są mioty wielkości 14-16 prosiąt, a niekiedy ich liczebność przekracza nawet 20 sztuk. Poprawa plenności macior nie jest, niestety, proporcjonalna do wzrostu mleczności loch. W ten sposób, pomimo dużej płodności macior, część prosiąt bez pomocy będzie marnowana.

O ile w przypadku ekstremalnie dużych miotów nie odchowamy prosiąt bez dosadzania ich do innych loch, o tyle standardowej wielkości miot locha teoretycznie powinna wykarmić. Niestety, tylko teoretycznie. Istnieje bowiem cały szereg czynników mogących odbić się negatywnie na ilości mleka produkowanego przez maciory. Skutkuje to słabszą kondycją prosiąt, wolniejszym wzrostem, dużym zróżnicowaniem wagowym, a co najważniejsze - wyższym upadkiem młodych w okresie odchowu. Spróbujmy zatem przyjrzeć się bliżej czynnikom, które wpływają na mleczność loch. Zastanówmy się także, co zrobić, by maksymalnie wykorzystać potencjał tkwiący w utrzymywanych p rzez nas samicach.

ŻYWIENIE DECYDUJE O MLECZNOŚCI

Oczywiście, jednym z podstawowych czynników wpływających na mleczność macior są ich parametry genetyczne. Nie mamy wprawdzie bezpośredniego wpływu na potencjał genetyczny macior, jednak poprzez wykorzystanie w rozrodzie nowoczesnych genotypów z pewnością poprawimy mleczność macior. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest przeznaczenie na remont stada loszek hodowlanych, które będą charakteryzowały się wysoką mlecznością. To jednak rozwiązanie kosztowne i nie każde gospodarstwo jest w stanie sobie na nie pozwolić.

Alternatywą dla zakupu loszek hodowlanych jest samodzielny odchów przyszłych matek w gospodarstwie. Rozwiązanie to wymaga jednak od rolnika sporo pracy i uwagi. Niemniej jednak pozwala zaoszczędzić sporą sumę pieniędzy, którą w przeciwnym wypadku musielibyśmy zainwestować w zakup zwierząt hodowlanych. W kontekście poprawy mleczności stada podczas selekcji loszek należy zwrócić uwagę na budowę wymienia: eliminujemy zwierzęta o małej liczbie sutków oraz o ich niesymetrycznym rozkładzie. Wybierając matkę przyszłych loszek, powinniśmy zwrócić również uwagę na jej mleczność. Na prarodzicielki w szczególności nadają się maciory o wybitnej mleczności, ale również harmonijnej budowie i łagodnym usposobieniu.

Walka o wysoką mleczność naszego stada nie ogranicza się jednak do wyboru odpowiedniej genetyki czy właściwego postępowania z loszkami. Kluczową rolę pełni tutaj żywienie macior. Nie tylko w fazie laktacji, lecz także na każdym z etapów cyklu produkcyjnego.

Kluczem do wysokiej produkcji mleka jest odpowiednio wysokie pobranie paszy przez lochę. Wykazano, że na produkcję 1 l mleka locha zużywa ponad 0,5 kg paszy treściwej. Przyjmuje się, że w drugim tygodniu życia prosiąt potrzeby bytowe lochy karmiącej zaspokaja pobranie paszy w dawce 2 kg na dobę. Ponadto na wykarmienie każdego prosięcia maciora musi spożyć dodatkowe 0,5 kg paszy. Łatwo zatem policzyć, iż chcąc wykarmić miot liczący 15 prosiąt, locha musi pobrać 9,5 kg paszy treściwej na dobę!

Uzyskanie tak dużego pobrania paszy jest nie lada wyzwaniem. Szczególnie iż po porodzie u loch występuje fizjologiczny spadek apetytu. Naszym zadaniem jest więc stopniowe zwiększanie dawki pokarmowej.

Apetyt maciory w fazie laktacji zależy od naszego postępowania już na etapie niskiej ciąży. Czas ten jest etapem stopniowej regeneracji organizmu lochy po poprzedniej laktacji. W ciągu pierwszych 2-3 miesięcy ciąży przyrost płodów jest niewielki, pobrana pasza ma być wykorzystana głównie na odtworzenie i zgromadzenie rezerw tłuszczowych niezbędnych w trakcie przyszłej laktacji. Na tym etapie locha musi być żywiona oszczędnie. Kategorycznie nie powinniśmy wówczas umożliwiać zwierzętom pobrania paszy ad libitum. Doprowadzi to bowiem do otłuszczenia zwierząt, co z kolei przekłada się na słabszą żerność macior w okresie karmienia.

W obecnie stosowanej technologii chowu loch po 90. dniu ciąży następuje okres intensywnego żywienia, który ma na celu zaspokojenie potrzeb pokarmowych intensywnie wzrastających płodów. W tym czasie nastąpić powinno przejście na mieszankę paszową skarmianą również w czasie laktacji. W ostatnim czasie coraz częściej słychać jednak głosy rolników wskazujące na dobre efekty, jakie przynosi stosowanie paszy typu LK do końca ciąży. W tym systemie wyższe zapotrzebowanie na składniki pokarmowe w okresie ostatnich tygodni ciąży pokrywane jest większym spożyciem mieszanki przez lochę. Rozwiązanie takie pozwala ograniczyć problem zaparć występujących w okresie okołoporodowym, zwiększa jednocześnie pobranie paszy przez lochę karmiącą. Z naszego punktu widzenia trudno ustosunkować się do takich informacji: każdy rolnik musi je przetestować samodzielnie.

Prawdziwa walka o wysokie pobranie paszy rozpoczyna się jednak po porodzie. Naszym zadaniem na tym etapie jest przede wszystkim zapewnienie wysokiej koncentracji składników pokarmowych w mieszance, ale również zachowanie jej wysokiej smakowitości. Według krajowych zaleceń żywieniowych pasza typu LK powinna charakteryzować się zawartością energii metabolicznej na poziomie 12,5-13 MJ/kg, a białko ogólne powinno stanowić ok. 16 proc. paszy. Smakowitość paszy (a zarazem jej wartość energetyczną) poprawimy poprzez niewielki (0,5-1 proc.) dodatek oleju roślinnego lub rybiego do paszy. Innym sposobem poprawy smakowitości paszy jest dodatek preparatów zawierających ekstrakty ziołowe. Na tym etapie należy również unikać składników paszy cechujących się kiepską smakowitością.

Nie do przecenienia jest również utrzymanie wysokiego pobrania wody. Jej zużycie w okresie laktacji może sięgać nawet 40 l na dobę. Upewnijmy się zatem, iż zastosowane przez nas poidło umożliwia swobodne pobieranie wody. Wypicie zbyt małej ilości płynów skutkuje bowiem spadkiem pobrania paszy i ograniczeniem produkcji mleka.

Mleczność macior pośrednio zależy także od warunków panujących na porodówce. W głównej mierze dotyczy to temperatury powietrza. Optimum termiczne dla loch karmiących wynosi ok. 18oC. Wraz ze wzrostem temperatury spada apetyt loch, a tym samym ilość produkowanego mleka. Wykazano, że 1oC powyżej temperatury optymalnej to produkcja mleka niższa o 120 g na dobę. Niestety, w okresie letnim utrzymanie właściwej temperatury na porodówkach nie jest prostym zadaniem. Zwłaszcza iż przebywające w tym samym pomieszczeniu prosięta mają skrajnie różne wymagania termiczne. W praktyce często okazuje się, że bez inwestycji w wydajny system wentylacji (a niekiedy również chłodzenia) powietrza na porodówkach utrzymanie właściwej temperatury w pomieszczeniach nie jest możliwe.

ZGUBNE SKUTKI MMA

Niska mleczność loch może być również efektem wystąpienia u zwierzęcia zespołu dolegliwości określanego jako syndrom MMA. Na ten zespół chorobowy składają się trzy dolegliwości: zapalenie wymienia (mastitis), zapalenie macicy (metritis) oraz bezmleczność (agalactica). Schorzenia te nie muszą występować jednocześnie, najczęściej jednak zapaleniu wymienia towarzyszy

bezmleczność. Zespół MMA ma podłoże bakteryjne. Za jego wystąpienie najczęściej odpowiadają drobnoustroje z gatunku Escherichia coli. Skutki MMA groźne są nie tyle dla samych loch, co dla odchowywanych przez nie prosiąt. W zależności od postaci choroby może nastąpić częściowe lub całkowite zatrzymanie produkcji mleka. W przypadku postaci podklinicznej na ogół mamy do czynienia jedynie ze spadkiem sekrecji mleka w części gruczołu mlekowego. W przypadku postaci podostrej występuje na ogół zatrzymanie produkcji mleka w części wymienia objętego stanem zapalnym. Ostra postać choroby może nieść ze sobą całkowite zaprzestanie wydzielania mleka.

Nawet w przypadku łagodnej postaci choroby dochodzi do niedożywienia prosiąt. Sytuację tę można rozpoznać po zachowaniu młodych. Są one wówczas niespokojne i głośno pokwikują. W tej sytuacji można próbować ratować miot, stosując preparaty mlekozastępcze. Rzadko zdarza się jednak, by nie nastąpiły żadne straty wśród prosiąt. Należy zatem powiedzieć sobie, w jaki sposób przeciwdziałać zespołowi MMA.

Jedną z ważniejszych przyczyn są wspomniane już zaparcia występujące w okresie poprzedzającym poród lub tuż po jego zakończeniu. W zalegających masach kałowych namnażają się patogenne drobnoustroje, które następnie mogą wywoływać zakażenie u lochy, a po porodzie także u prosiąt. Podstawą profilaktyki zaparć jest racjonalne żywienie macior w okresie okołoporodowym. Pasza stosowana w tym czasie musi cechować się wysoką zawartością włókna. Składnik ten powinien stanowić minimum 8 proc. składu mieszanki paszowej. Konieczne jest również właściwe przygotowanie żywieniowe macior do porodu: w okresie kilku dni poprzedzających planowany termin wyproszenia należy stopniowo zmniejszać ilość pobieranej paszy. W dniu porodu locha powinna otrzymać specjalnie przygotowane pójło składające się z otrąb i soli gorzkiej. Ma to na celu oczyszczenie wnętrza przewodu pokarmowego z obecnych w nim mas kałowych. Po porodzie należy unikać gwałtownego zwiększania dawki pokarmowej. Pobranie paszy "do woli" powinno rozpocząć się wraz z końcem pierwszego tygodnia życia prosiąt, wcześniej ilość zadawanej paszy musi być stopniowo zwiększana.

W okresie poprzedzającym poród funkcjonowanie układu pokarmowego warto wspomóc także poprzez zastosowanie dodatków paszowych, takich jak probiotyk czy zakwaszacz. Wpływają one na skład mikroflory przewodu pokarmowego, przeciwdziałając w ten sposób namnażaniu w jego wnętrzu patogenów.

W profilaktyce zespołu MMA nie sposób przecenić znaczenia higieny pomieszczeń. Przed wprowadzeniem grupy loch musi być ona starannie umyta i zdezynfekowana, co pozwoli ograniczyć presję patogenów. Unikajmy też występowania w pomieszczeniach szkodliwych warunków środowiskowych (wysoka temperatura, wysokie stężenie gazów), gdyż warunki takie mogą osłabiać odporność macior i zwiększyć ich podatność na zachorowanie. Częstotliwość występowania syndromu MMA może być także następstwem błędów organizacyjnych, szczególnie zbyt wczesnego terminu krycia loszek. W stadach, w których dolegliwość ta jest dużym problemem, warto stosować zabieg przycinania kiełków u prosiąt, a lochy wykazujące dużą podatność na zapalenia należy e liminować ze stada.

GENETYKA TO NIE WSZYSTKO

Wśród rolników chcących poprawić wyniki produkcyjne osiągane przez swoje stado podstawowe słychać niekiedy opinię mówiącą, iż nie da się odchować dużej liczby prosiąt bez zastosowania "wyżyłowanej", zagranicznej genetyki. Stwierdzenie to jest po części słuszne, wiemy wszak, że lochy duńskiej genetyki charakteryzują się większą plennością niż genotypy krajowe. Co jednak z tego, skoro urodzonych przez lochę prosiąt nie będziemy w stanie odchować? Zakup wysokoplennej genetyki ma sens w gospodarstwach, które do perfekcji opanowały technologię produkcji. W tym przypadku rzeczywiście parametry genetyczne są czynnikiem ograniczającym efektywność produkcji. W przypadku pozostałych stad powinniśmy starać się najpierw wykorzystać w pełni potencjał tkwiący w posiadanych przez nas zwierzętach. A klucz do tego tkwi w wysokiej mleczności macior.

Artykuł ukazał się w lipcowym wydaniu miesięcznika FARMER 

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.0.22
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!