W większości gospodarstw rolnych w kraju lekarze weterynarii już przynajmniej raz badali świnie.

Marcin Mes, rolnik ze wsi Włóki: lekarz był jakieś 2 tygodnie temu i przeprowadził badanie, po którym przyszło potwierdzenie, że chlewnia jest wolna od choroby Aujeszkiego. To jest pierwsze badanie, będzie jeszcze drugie i trzecie w najbliższym czasie.

Pozytywne wyniki badań dotyczą niecałych 8% świń w kraju. Podobnie jest tu w województwie kujawsko-pomorskim.

Bogumiła W. Mikołajczak, Kujawsko – Wojewódzki Lekarz Weterynarii: patrząc na całe województwo to można by było powiedzieć, że to jest mało, bo 7,5% na ilość wszystkich stad, które mamy to wydaje się, że nie jest dużo. Natomiast to jest skoncentrowane w kilku powiatach.

Największy kłopot z chorobą Aujeszkiego mają powiaty brodnicki, golubsko dobrzyński i żniński. W tych gospodarstwach gdzie wykryto chorobę, świnie trzeba oddać do rzeźni. Ale są miejsca, gdzie sytuacja jest bardzo dobra.

Kazimierz Plocke, wiceminister rolnictwa: w dwóch województwach, czyli lubuskie i zachodniopomorskie, są już zadowalające wyniki i można być przekonanym, że te dwa województwa mogą być realne od choroby Aujeszkiego. To jest duży sukces inspekcji weterynaryjnej.

Chorobę Aujeszkiego określa się często jako chorobę handlową. Bez wdrożenia programu jej zwalczania handel żywymi zwierzętami z innym krajami Unii jest niemożliwy.

Marcin Mes, rolnik ze wsi Włóki: przykładowo jak przychodzi górka świńska na Zachodzie, wypychają do nas świniaki, warchlaki – ratują się a u nas później następuje krach.

Dla wielu rolników istotne jest też to, że choroba Aujeszkiego jest zwalczana z urzędu. Zatem gospodarzom przysługuje pełne odszkodowanie z budżetu państwa za ubite sztuki. Rządowy program ma trwać do 2012 roku i kosztować ponad 350 milionów złotych.

Źródło: Agrobiznes/ W. Katner, W. Klich

Podobał się artykuł? Podziel się!