Ryszard Kierzek, Prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej tłumaczy, że maksymalne dofinansowanie 900 tys. zł z możliwością przeznaczenia na modernizację lub rozbudowę chlewni w celu prowadzenia produkcji prosiąt niesie ze sobą pewne niedociągnięcia, które mogą zniechęcić rolników do inwestycji.

- Przede wszystkim trudno jest powiedzieć na jakim poziomie uda nam się otrzymać to dofinansowanie. Dla młodego rolnika dofinansowanie może wynosić od 30 do 60 proc inwestycji, z kolei dla pozostałych rolników maksymalnie 50 proc.. Wsparcie powinno być precyzyjnie określone ponieważ każdy rolnik, który myśli o rozbudowie musi postarać się o kredyt, prawdopodobnie będzie to droższy kredyt pomostowy. Nie wiadomo też czy, otrzyma kredyt na taką inwestycje, bo pamiętajmy że prawie każde gospodarstwo jest już obciążone zazwyczaj jakimś większym kredytem.

Dodatkowo rolnik podejmując taką inwestycję będzie zobowiązany przez 5 lat kontynuować produkcję na takim samym poziomie. Niestety rzeczywistość nie jest stała i często producenci świń muszą dopasowywać się do aktualnej sytuacji na rynku. - Nie wiadomo co się wydarzy w ciągu pięciu najbliższych lat. Wystarczy popatrzeć na to co się działo w momencie, gdy w kraju pojawił się ASF u dzików. Część producentów musiała ograniczyć swoją produkcję, był problem ze sprzedażą prosiąt. Dlatego zasady przyznawania dofinansowania do produkcji prosiąt powinny być bardziej elastyczne, tak aby producent w razie potrzeby mógł w następnych latach modyfikować swoją produkcję - wyjaśnia prezes.

Kolejna rzecz, która kompleksowo nie obejmuje powstania nowej chlewni, to brak możliwości włączenia zakupu loszek hodowlanych do kosztów inwestycji. - Przecież zakup loch jest nieodzownie związany z otworzeniem nowej chlewni. Tym bardziej, że na pierwsze oproszenia w zasiedlonym budynku będzie trzeba poczekać kilka dobrych miesięcy - dodaje Ryszard Kierzek.

W nowym PROW istnieje możliwość skorzystania z dofinansowania z przeznaczeniem na inwestycje w celu produkcji prosiąt, jednak Prezes podkreśla, że producenci świń znowu zostali zepchnięci na boczny tor. - Producenci bydła, krów, owiec i kóz zostali uwzględnieni w dopłatach produkcyjnych. Dlaczego pominięto tutaj rolników utrzymujących świnie, przecież ten rodzaj produkcji w kraju też od dawna jest zagrożony?

Mimo tych wszystkich niedogodności Ryszard Kierzek sam myśli o powiększeniu produkcji - mamy już przygotowaną z synem dokumentację, ale czekamy na odpowiednie rozporządzenia. W samym powiecie żnińskim jest kilkunastu rolników, którzy też myślą poważnie o takiej inwestycji. Produkcja świń w tym regionie jest tradycją, którą wiele rodzin nadal będzie kontynuować. Dlatego na pewno znajdą się chętni, aby skorzystać z takiego dofinansowanai, nawet jeżeli ma pewne niedociągnięcia.

Podobał się artykuł? Podziel się!