- Czasami w chlewniach są montowane zbyt krótkie koryta w kojcach. Może to powodować, że nie wszystkie świnie będą miały jednakowy dostęp do paszy. Przy karmieniu te silniejsze najpierw staną przy korycie i praktycznie wyjedzą najbardziej wartościową część paszy, a dla słabszych osobników zostaną tylko niedojady. Nierówny poziom żywienia spowoduje zróżnicowane przyrosty. To prowadzi do tego, że na koniec tuczu cała grupa będzie mocno niewyrównana pod względem wagowym. Jeżeli w naszej chlewni podczas karmienia jest grupa zwierząt, które nie mogą się dostać do koryta to niestety trzeba przerzedzić kojce i znaleźć im inne miejsce – tłumaczy Grzegorz Kędzierski, dyrektor zarządzający w firmie Pellon.

Nowa chlewnia braci, Marka i Tomasza Ozimków z Kocierzewa Północnego składa się z dwóch komór. Każda z nich jest przeznaczona na 500 sztuk tuczników. Cały system został oparty o długie koryta. Dlatego kojce mają wymiary 2,4 na 6 m. W jednym kojcu przebywają 42 świnie, a podczas karmienia wszystkie mają jednakowy dostęp do koryt.

Długie koryta pozwalają na  kontrolowanie stanu zdrowia zwierząt. Gdy jest zadawana pasza wszystkie świnie powinny stać przy korycie i skupiać się wyłącznie na jedzeniu. Jeżeli jakieś zwierzę będzie chore to podczas karmienia zazwyczaj stoi z boku i zawsze jest przez nas zauważone – tłumaczy Tomasz Ozimek.



Podobał się artykuł? Podziel się!